piątek, 21 czerwca 2013

Łatwe mrocznego początki

- Oglądasz za dużo filmów, wiesz? - Karol wybuchł śmiechem na widok mojego stroju. Czarne trampki, czarne leginsy i oczywiście czarny, dopasowany top. Do tego włosy związane w wysoki kucyk. Owszem, wyglądałam jak postać z kiepskiego filmu akcji, ale niby skąd mam wiedzieć jak powinnam się ubrać na coś takiego?! Chłopak zjechał mnie wzrokiem od stóp do głów. Sam był ubrany w brązowe trampki, ciemne dżinsy i brązową, bawełnianą bluzkę. W ręku trzymał czarny plecak z mnóstwem kieszonek który postawił na ziemi gdy tylko przestał mi się natarczywie przyglądać. Ukucnął przy nim i zaczął czegoś szukać po czym rzucił nonszalancko:
- Muszę jednak przyznać że te leginsy to był dobry wybór.
- Niby czemu?
- Bo Twoje nogi wyglądają w nich nieziemsko. - uśmiechnął się głupkowato po czym wrócił do grzebania w plecaku. Dla zasady zdzieliłam go po głowie gdy się odwrócił. Przecież nie mogę dać po sobie poznać że jak każda kobieta jestem łasa na komplementy! Tak, tak, nie potrzebne mi puste słowa i budowanie pewności siebie bo mam jej pod dostatkiem. Tak, wiem, jestem hańbą dla wyzwolonych kobiet biznesu. Ale tak szczerze, która z nas nie lubi tego cudownego, pożądliwego spojrzenia męskiego gatunku którym nas obdarzają podczas komplementowania naszego wyglądu?
Karol z plecaka wyją jakieś elektroniczne ustrojstwo z kablami i podał mi je, po czym zarzucił plecak na plecy i szybkim krokiem ruszył przed siebie.
- Postaraj się przez najbliższe 5 min całkowicie powstrzymać od paplania, a później ogranicz je do niezbędnego minimum. I nie, do minimum nie zalicza się cudowna wyprzedaż na której ostatnio byłaś. - Karol nie zwalniając kroku zaczął mnie pouczać surowym głosem. Z jego twarzy zniknął uśmiech a pojawiła się grobowa powaga. - Szept to jedyna dozwolona forma wypowiedzi, ale lepsze są znaki migowe. Chociaż za pewne ich nie znasz, to wszystko co sprawi że Cię zrozumiem jest dopuszczalne. Trzymaj się mnie, nie oddalaj pod żadnym pozorem. - Skręciliśmy właśnie za róg a ja doznałam olśnienia. Wszędzie poznam ten idiotycznie gładki, różowawy mur. Byliśmy pod domem Malinowskich. - Niczego nie dotykaj. Jeśli zauważysz coś wartego uwagi, poinformuj mnie o tym. Nie chodź na palcach, błagam Cię. To częsty błąd nowicjuszy. Stawiaj pewne kroki, tylko niezbyt szybkie i będzie w porządku.

Karol ukucnął obok bramy, założył czarne, skórzane rękawiczki. Z plecaka wyjął coś co wyglądało jak zakrzywiony śrubokręt i za jego pomocą podważył metalową płytkę w kolorze identycznym jak reszta muru w którym się znajdowała. Jak on to wypatrzył? Ja niczego nie dostrzegłam, a przecież jestem spostrzegawcza! Karol wziął ode mnie ustrojstwo które cały czas trzymałam i podłączył je do kabli które przed chwilą odsłonił. Poprzestawiał jakieś pokrętła, wpisał jakiś kod i po chwili brama zaczęła się powoli otwierać. Dumny jak paw wskazał głową kamerę na murze, która zmieniła swój dotychczasowy obszar zainteresowań na park po drugiej stronie ulicy. Podał mi rękawiczki, takie sama jak jego, po czym schował elektroniczne ustrojstwo do plecaka. Chwycił mnie za rękę i pociągnął przez bramę na teren posiadłości Malinowskich. Teraz, już oficjalnie i z całymi należnymi fanfarami złamała prawo. Włamałam się na cudy teren. Pięknie....Po prostu pięknie.... Mam nadzieje że Karol rzeczywiście jest w tym tak dobry jak twierdzi i nie zostaniemy złapani.

Chociaż z natury i przyzwyczajenia odważna ze mnie babka, to jednak kiedy nocą przemierzałam cudzy ogród do którego nie zostałam zaproszona to serce podeszło mi do gardła. Ręce zaczęły się pocić, a skórzane rękawiczki wcale nie ułatwiały mi życia. Co z tego że nie zostawię odcisków palców skoro zostanie po mnie kałuża potu? Boże...Co ja wyprawiam?! Dlaczego dałam się na to namówić? Powinnam teraz, jak przystało na poważną kobietę w moim wieku, układać gromadkę dzieci do snu. A co ja robię? Skradam się, po ciemku, po cudzym ogrodzie, z jakimś kolesiem którego znam kilkanaście tygodni! Co on ma w sobie takiego, że pomimo tak krótkiego czasu znajomości jestem mu w stanie zaufać? Nie jestem zawsze ze mną szczery, ma wiele sekretów, jest chamski, przebiegły i co najważniejsze jest przestępcą! A mimo to, kiedy na niego patrzę, kiedy jest obok mnie, momentalnie się w nim zatracam. Czuję że znam go lepiej niż on samego siebie. Wiem, że mogę mu ufać, bo on nigdy mnie nie skrzywdzi i nie pozwoli żeby ktoś inny podniósł na mnie rękę. Wiem to, czuję to całym sercem. Nie mam tylko pojęcia dlaczego.

Podczas gdy ja rozmyślałam nad psychologicznymi aspektami sytuacji, Karol zajął się praktyką i nim się obejrzałam byliśmy już w środku. W domu Malinowskich, który obecnie byli poza miastem. Chociaż byłam tu już wcześniej, teraz te wszystkie znane mi pomieszczenia wydały się obce. Pogrążone w ciemnościach i tajemnicy. Karol zapalił małą latarkę, która oświetlała przed nim okrąg nie większy niż filiżanka do kawy. Poruszał się powoli, lecz pewnie, a ja starałam się naśladować jego ruchy aby tylko niczego nie sknocić.

niedziela, 9 czerwca 2013

Mroczna przeszłość

- Zrobiłam dokładniejszy wywiad o przeszłości Malinowskiego, pogrzebałam w jego księgowości, prześwietliłam do cna. - dumna jak paw podałam Karolowi teczkę z informacjami kiedy on przysiadł na moim biurku
- A prześwietlenia zębów masz? - zadrwił ze mnie z lekkim uśmieszkiem
- Nie, ale jak chcesz to mogę załatwić zdjęcie rentgenowskie nogi którą złamał w 5 klasie. - popatrzył na mnie zdziwiony i wrócił do przeglądania papierów
Jak na razie jest między nami normalnie, tak jakby nic się nie wydarzyło. Tak jakbym nie spędziła nocy w jego łóżku, tak jakby nie zapewnił mi porannego zastrzyku energii. Tak jakby przedwczorajsze wydarzenia w ogóle nie miały miejsca. Ale oboje wiemy że to tylko pozory, gra którą kontynuujemy aby nie czuć się nieswojo. Pytanie brzmi czy teraz będziemy w stanie normalnie pracować? Przecież mamy sprawę do rozwiązania. Chociaż....czy my kiedykolwiek pracowaliśmy normalnie?
- Czy ja dobrze widzę? Prace społeczne w liceum?
- Owszem, za fałszerstwo. Podrabiał kolegom dowody osobiste, miał całkiem pokaźny biznes, ale przez głupotę jednego z klientów dowiedziała się o tym policja, więc młody Malinowski przez pół roku sprzątał parki miejskie. Pewnie dostałby dużo wyższy wyrok gdyby nie pomoc niejakiego Adama Królikowskiego.
- A któż to?
- Prokurator zajmujący się sprawą Malinowskiego.
- Skąd założenie że mu pomógł? Może po prostu nie chciał marnować młodemu chłopakowi życia wyższym wyrokiem?
- A stąd że niejaka Anna Królikowska, córka rzeczonego prokuratora, w obecnym czasie była szaleńczo zakochana w tym młodym skazańcu.
- Anna Królikowska czyli nasza obecna Malinowska?
- Dokładnie. Bez facebooka było to trudno wyśledzić ale poznali się kiedy Malinowski był w pierwszej klasie liceum. Dziewczynie spodobał się jego niegrzeczny charakterek.
- Widać nie tylko Ty masz słabość do niebezpiecznych typków.
- To ponoć dość powszechne. Ale wracając do tematu... Oczywiście nie ma na to żadnych dowodów, ale w podobnych sprawach Królikowski był dość surowy. A tym razem jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności tym razem postąpił inaczej.
- Jasne.. Myślę że możesz mieć rację. Chociaż nie wiem czemu uważasz to za istotne? Ja raczej skupiłbym się na fakcie że był skazany za fałszerstwo. Może i podrobienie dowodów osobistych to nie jakiś straszny wyczyn, ale każdy gdzieś zaczynał.
- A niby gdzie Ty zaczynałeś?
- Nie chcesz wiedzieć, wierz mi.
- Dobra, jeszcze kiedyś to z Ciebie wyciągnę. A chodziło mi o to że Malinowski dość często korzystał z pomocy żony. Jak widać od samego początku znajomości. Później już nie wyciągała go z więzienia, ale służyła nazwiskiem i majątkiem kiedy on rozkręcał biznes, załatwiła mu kilka przetargów, zleceń. Siedzibę firmy za grosze. Zasadniczo cały jego biznes jest zbudowany na niej i reputacji jej ojca. Wszystkie interesy, od samego początku załatwiali razem. Więc czemu tym razem działał za jej plecami?
- Bo chciał w końcu się uniezależnić.
- A no tak, przeklęta męska duma...
- Może nie duma a chęć ucieczki. Przyznasz że nie wyglądali na szczęśliwą parę. Może znudziło mu się małżeństwo i chciał się rozwieść ale wie że wtedy zostałby z niczym.
- Nie sądzę żeby sprzedaż obrazu zapewniła mu pokaźny majątek.
- Obraz sam w sobie na pewno nie, ale już ta tajemnicza wiadomość może. Nie wiemy przecież co się za nią kryje.
- Niestety nie. I szczerze powiedziawszy nie sądzę żebyśmy się kiedyś dowiedzieli. Mamy za mało danych.
- Na razie tak, ale można to łatwo zmienić. Co robisz dziś wieczorem?
- To zależy co proponujesz.
- Małe zwiedzanie. - uśmiechnął się zawadiacko a w jego oczach pojawiły się iskierki ekscytacji. Znam go już na tyle dobrze żeby wiedzieć co to oznacza.
- Trafię przez to do więzienia?
- Nie jeśli będziesz słuchać moich poleceń bez marudzenia.
- Chyba w Twoich snach! - prychnęłam z udawanym oburzeniem
- To na pewno. Ale i w rzeczywistości mam większe doświadczenie niż Ty, więc musisz się mnie słuchać jeśli nie chcesz wpaść w kłopoty.
- Czekaj, czekaj, czy ja się w ogóle zgodziłam gdziekolwiek z Tobą iść?
- Teoretycznie nie, ale doskonale wiem że nie przepuścić takiej okazji, bo zżera Cię ciekawość co chodzi mi po głowie.
Cholera jasna....Miał rację! Nie miałam pojęcia co wymyślił a przecież musiałam się dowiedzieć!
- Będziemy biegać? - zapytałam zrezygnowana bo moja nieposkromiona ciekawość wręcz paliła od środka
- Wiedziałem że się złamiesz. - szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy a pawi ogon rozwiną prężnie dumy - Jeśli dobrze pójdzie to nie, ale będziemy skakać, także odradzam zakładanie szpilek czy jak tam nazywają się te szczudła które normalnie nosisz.