sobota, 9 lutego 2013

W pułapce

Przez kilka następnych godzin siedziałam jak na szpilkach pijąc hektolitry uspokajającej herbaty. Kręciłam się po mieszkaniu, próbowałam czymś zająć, ale nic nie było w stanie odciągnąć moich myśli od Karola i dzisiejszych wydarzeń. Czy to co mówił Niebieski jest prawdą? A może kłamał? Ale właściwie to po co miałby to robić? Karol na moich oczach przeszedł błyskawiczną przemianę, jakbym go w ogóle nie znała. Więc może go nie znam? Może cały czas mnie okłamywał? Od tych wszystkich pytań bez odpowiedzi zaczęła boleć mi głowa. Karol powiedział że wytłumaczy mi to wszystko później, ale to oznacz że do mnie zadzwoni? Zjawi się tutaj? A może to ja powinnam się z nim skontaktować? Słońce zaczęło już zachodzić kiedy moje nerwowe rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
- Przepraszam że tak długo to trwało. - w progu stał Karol z bukietem kwiatów w dłoni
- Może jakbyś nie zahaczał o kwiaciarnię to byłoby szybciej?
- Nie, i tak zajęłoby mi to masę czasu. A tak może trochę Cię udobrucham? Kobiety kochają kwiaty, prawda? - wręczył mi bukiet i uśmiechnął się ciepło kiedy wpuszczałam go do mieszkania. Udałam się do kuchni, zaczęłam napełniać wazon wodą, a Karol usiadł na wysokim stołku po przeciwnej stronie baru kuchennego. Czułam na sobie jego przeszywający wzrok przez cały czas gdy krzątałam się po kuchni. Ustawiłam wazon na blacie i oparłam się plecami o szafkę zwracając się twarzą do Karola, ale nadal pozostając w bezpiecznej odległości. Tak przynajmniej mi się zdawało.
- Co z nim zrobiłeś?
- A jakie to ma znaczenie? Lepiej żebyś nie wiedziała. - odpowiedział spokojnym, opanowanym głosem. Był gotowy na przesłuchanie.
- Dlaczego? Chcę wiedzieć co stało się z facetem który włamał się do mojego mieszkania.
- Technicznie rzecz biorąc to ja się włamałem.
- Czy to znaczy że muszę wymienić zamki?
- Niekoniecznie. Ja pokonam każde, a Twoje są i tak wyjątkowo dobre.
- Zabiłeś go?
- Nie.
- Ktoś inny zrobił to za Ciebie?
- Nie, ten drań nadal żyje.
- To w takim razie, co się z nim stało?
- Już mówiłem, że nie powinnaś tego wiedzieć.
- W moim mieszkaniu nie powinno też nigdy być wściekłego gangstera z bronią, ale jednak życie nie jest idealne!
- Masz rację, ale dzisiejsze zdarzenie już więcej się nie powtórzy. Zadbałem o to.
- A co mnie obchodzą Twoje zapewnienie?! To przez Ciebie on się tutaj znalazł! Gdybyś tutaj nie przylazł, to i jego by nie było! I nie musiałabym przez to przechodzić! Jak mogłeś być takim idiotą żeby go tu sprowadzić?! - duszona we mnie wściekłość zaczęła wydostawać się na powierzchnię - Jak mogłeś postąpić tak samolubnie?! Zawsze martwisz się tylko o siebie! Boże, ale z Ciebie cholerny palant! - zaczął iść w moim kierunku a ja dalej krzyczałam - Dlaczego myślałam że można Ci zaufać?! Jesteś jak każdy inny przedstawiciel swojego niedorozwiniętego gatunku! - podszedł do mnie i objął, próbując uspokoić moje wierzgające ze złości ręce. - Co Ty do cholery robisz?!
- Przytulanie zmniejsza napięcie mięśniowe i uspokaja. - powiedział spokojnym głosem, nie wypuszczając mnie z uścisku.
- Co Ty pieprzysz?! - próbowała go odepchnąć, ale był silniejszy. Złapał mnie mocniej, unieruchomił. Byłam przyciśnięta do jego klatki piersiowej, chociaż opierałam twarz na swoich rękach. Jedna jego dłoń trzymała mnie w tali, a druga gładziła delikatnie po głowie. Momentalnie mój organizm przeją nade mną władze. Rozluźniłam mięśnie, objęłam Karola rękoma wtulając twarz w jego koszulę. Czułam jak się uśmiecha, bo jego usta właśnie złożyły lekki pocałunek na moich włosach. Boże, co się ze mną dzieje? Nie panuję nad sobą. A to przecież nigdy się nie zdarza! Pozwalam temu niedawno poznanemu facetowi przejąć nade mną kontrolę. W jego uścisku czuję się jak w pułapce i co gorsza podoba mi się to. Jego szybko bijące serce i ciepło jakim mnie otaczał sprawiało że czułam się błogo. Czułam się bezpieczna. Wszystkie problemy na chwilę zniknęły więc pozwoliłam sobie przez chwilę się tym cieszyć. Dobra, kogo ja oszukuję? Moja świadomość nie ma tu nic do gadania. Jasna cholera....
- Skoro wyrzuciłaś z siebie złość i uspokoiłaś się to możemy spokojnie porozmawiać? - pora wracać do rzeczywistości. A w tym wszechświecie Karol jest palantem, a ja nadal nie mam odpowiedzi na setki pytań krążących w moje głowie. Odsunęłam się od niego na tyle, na ile mi pozwolił, niezabierająca dłoni z moich bioder.
- Czy to co on mówił o Tobie było prawdą?
- To że pracuję dla Rockiego? - przytaknęłam głową a Karol wziął głęboki oddech. - Tak. To prawda.
- Jesteś gangsterem?
- Członkiem mafii.
- Boże... I mówisz to wszystko tak spokojnie? Jakby to było normalne?
- Dla mnie jest. Poznałem Rockiego w wieku 12 lat. Wychowałem się pracując dla niego. Całe moje dorosłe życie tak wygląda.
- Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś? Okłamywałeś mnie.
- Wiem, i przepraszam za to. Z całego serca. Ale to raczej nie jest informacja którą należy się dzielić z każdą nowo poznaną osobą. Nie powiem przecież, "cześć, jestem Karol, pracuję dla szefa mafii".
- Ale mi mogłeś powiedzieć. Może nie od razu, ale...
- Ale co? Kiedy niby miałem Ci to powiedzieć? I jak? "Ładna dziś pogoda, a tak pro po zarabiam na życie łamiąc prawo, którego Ty strzeżesz"? Tak to sobie wyobrażasz? - czekał na moją odpowiedź, ale ja milczałam. Nie jestem w stanie ogarnąć tego wszystkiego. - Myślisz że nie próbowałem? Wiele razy chciałem Ci to powiedzieć, nie chciałem Cię już okłamywać, ale po prostu nie mogłem. I nadal nie jestem pewny czy dobrze się stało że już wiesz. Teraz masz mnie w garści. W każdej chwili możesz mnie posłać do więzienia.
- Nie zrobię tego.
- Teraz może nie. Ale pewnego dnia, gdy będziesz miała mnie dosyć. Kto wie. Naprawdę przepraszam, że musiałem Cię okłamywać, ale nie widziałem innego wyjścia. Ale to jedyne kłamstwo jakie Ci powiedziałem. Cała reszta jest prawdą. Wszystko co mówiłem, robiłem, To wszystko prawda.
- Skąd niby mam mieć pewność, że teraz nie kłamiesz? Mam tego dosyć Karol. Za dużo się dzisiaj działo, po porostu mam dość wrażeń na jeden dzień. Chce się położyć, przetrawić to wszystko. Pomyśleć. Zostaw mnie samą, proszę.
- Dobrze. Odezwiesz się jak to przemyślisz? - przytaknęłam, a on zbliżył się do mnie i delikatnie pocałował w czubek głowy - Naprawdę przepraszam. Nie chciałem Cię zranić. - stałam tam bez słowa patrząc jak Karol wychodzi z mojego mieszkania, a być może i z mojego życia. Bo co jeśli kiedy już to wszystko do mnie dotrze, kiedy poukładam to w głowie, stwierdzę że nadal jestem na niego wściekła i nie chcę go widzieć nigdy więcej?

2 komentarze:

  1. Miód na moje serce..
    Osobiście byłam przekonana że Karol to jakiś super tajniak w skórze przestępcy i oznajmi to dziś naszej pani detektyw, ale ... poczekamy, zobaczymy.
    Pracuj nad następną częścią, ponieważ czekam niecierpliwie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyż pojawi się kolejna część?

    OdpowiedzUsuń