- Malinowski kłamał mi jak najęty. - powiedziałam do Karola gdy spotkaliśmy się przy barze. - Wiem że złodziej nie rozwalił drzwi i że policja nie dostała nagrań z monitoringu. Ale nie mam pojęcia dlaczego on miałby mi kłamać.
- Przeważnie kłamie się kiedy ma się coś do ukrycia. Coś o czym nikt ma się nie dowiedzieć.
- Myślisz że jest zamieszany w to włamanie? To by sporo wyjaśniało. Dlaczego tylko ten obraz został skradziony, dlaczego włamywacz nie zostawił po sobie żadnych śladów. Ale czemu Malinowski miałby kraść własny obraz? Nie mógł by go po prostu wynieść z domu?
- Widocznie nie chciał żeby żona się o tym dowiedziała.
- Możliwe. Ale nawet jeśli to dlaczego? Obraz nie był zbyt wartościowy, na pewno więcej wydał na wynajęcie włamywacza niż zarobił na sprzedaży tego aktu. Musi tu chodzić co coś więcej. Czemu ten obraz jest taki ważny? Boże, to zdecydowanie najtrudniejsza sprawa nad jaką pracowałam. Coraz więcej pytań i zero odpowiedzi. Tylko same poszlaki. I jeszcze to dziwne zachowanie Malinowskiego.
- Jakie zachowanie?
- Kiedy Cię zobaczył. Nie zauważyłeś?
- Może Ci się wydawało?
- Nie, na pewno nie. Znasz go?
- Skąd niby miałbym go znać?
- Nie wiem. Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Znasz go?
- A co, to jakieś przesłuchanie? Chyba nie podejrzewasz że jestem w to jakoś zamieszany?
- Sama już nie wiem co podejrzewam. Muszę się napić.
Godzinę i 5 kieliszków wina później tańczyłam z Karolem na środku parkietu. Jednak moje ruchy były coraz bardziej chwiejne.
- Ile wypiłaś?
- Niedużo.
- A zachowujesz się jak po butelce wódki.
- Mam słabą głowę. Ale z Twoimi umiejętnościami tanecznymi nie powinno Ci to przeszkadzać.
- Nie przeszkadza, ale może wolisz już wrócić do domu?
- Chyba żartujesz? Jeśli nie chcesz ze mną tańczyć to sama sobie poradzę. - wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam z powrotem do baru gdzie zamówiłam whisky. Zawsze chciałam tego spróbować. Po chwili dołączył do mnie Karol.
- Chyba mi nie powiesz że pijesz coś mocniejszego? - spojrzał wymownie na moją już pustą szklaneczkę.
- A co? Zabronisz mi? Jestem dorosła i sama decyduję o swoim życiu!
- Chcesz się upić? Tutaj?
- Nie chcę, ale muszę. - uśmiechnęłam się głupkowato zamawiając kolejnego drinka. W tym momencie zadzwonił telefon Karola.
- Muszę to odebrać, to z pracy. Wracam za chwilę. A Ty nie pij już więcej. - wyszedł z sali a ja zanurzyłam usta w słodkawym drinku o nazwie której już nie pamiętam. A potem kolejnym i kolejnym. W moim organizmie zamiast krwi płyną alkohol.
- Nie dostaniesz drugie szansy! Nie zasłużyłeś na nią! - wrzasnęłam na Karola kiedy do mnie wrócił.
- Jesteś pijana. - na moją wściekłość odpowiedział łagodnym głosem
- Nie mów mi jaka jestem, nie znasz mnie!
- Chodź, zawiozę Cię do domu. - złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć przez salę w kierunku wyjścia.
- Puść mnie! Zostaw! - próbowałam się wyrwać ale kiedy nie przynosiło to żadnych efektów, paznokciami wolnej ręki wbiłam się z całej siły w przedramię Karola.
- Au! Odbiło Ci? - puścił mnie i zaczął rozmasowywać obolałą rękę a ja zaczęłam jeszcze głośniej na niego krzyczeć, tak że większość gości na sali zwróciło się w naszym kierunku z zaciekawieniem.
- Najwyraźniej, skoro się z Tobą zadaję! Ale mam już tego dosyć! Pojawiasz się w moim życiu nie wiadomo skąd i wywracasz je do góry nogami! Odkąd Cię poznałam nic nie jest takie samo! Nie poznaję siebie! Przestałam skupiać się wyłącznie na pracy, wszystko kojarzy mi się z Tobą. Dlaczego mi to zrobiłeś? Chciałabym pozbyć się Ciebie ze swojego życia, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie go bez Ciebie! Wiesz jakie to okropne uczucie?! Wiesz?!
- Wiem. - jego pusty wzrok przeszył moje ciało, aż poczułam dreszcz zimna i chyba momentalnie trochę wytrzeźwiałam.
- Co?
- Wiem jakie to uczucie kiedy ktoś diametralnie zmienia twoje życie i powoduje wewnętrzne rozdarcie. Ale teraz już chodź, zawiozę Cię do domu. - znowu próbował złapać mnie za rękę ale wyrwałam się - Jeśli sama nie wyjdziesz to Cię stąd wyniosę.
- Nie odważysz się. - już w chwili wypowiadania tych słów zaczęłam ich żałować. Karol złapał mnie w talii, podniósł do góry i przerzucił przez swoje ramię. Zaczęłam wierzgać nogami i bić go rękoma po plecach ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Zostałam brutalnie wyniesiona z sali na oczach śmietanki towarzyskiej naszego miasta. Najgorsza noc w moim życiu, która niestety jeszcze nie dobiegła końca.
Całą drogę do mojego mieszkania siedzieliśmy w milczeniu. W taksówce grało cicho radio przecinając grobową atmosferę jaka między nami panowała. Byłam wściekła na Karola. Jak on mógł mnie tak upokorzyć?!
Kiedy tylko samochód zatrzymał się pod moim blokiem, szybko wyskoczyłam z taksówki i chwiejąc się lekko ruszyłam do klatki schodowej. Niestety tu napotkałam pierwszy problem. Jaki ja mam kod do domofonu? Coś z 4, a może to była 6? Ponieważ nie byłam w stanie zmusić mózgu do wysiłku zaczęłam bezradnie wklepywać wszystkie kombinacje jakie przyszły mi do głowy.
- 4934. - Za plecami usłyszałam głos Karola.
- A skąd Ty niby znasz mój kod?
- Włamałem się do Ciebie, nie pamiętasz? - uśmiechnął się lekko kiedy domofon wydał charakterystyczny odgłos i odblokował drzwi. Ruszyłam więc na górę, a Karol podążał za mną. Przed swoim mieszkaniem odwróciłam się gwałtownie w jego stronę tak, że o mało nie straciłam równowagi. Boże, ile ja dzisiaj wypiłam?
- Czemu za mną leziesz? Po tym co mi dzisiaj zrobiłeś powinieneś trzymać się z daleka ode mnie!
- Obawiam się że zapomnisz jak używa się kluczy. - uśmiechnął się głupkowato, a we mnie zaczęła kipieć złość.
- Wiesz co? Jesteś zwykłym chamem! - zaczęłam na niego krzyczeć gdy przekroczyliśmy próg mieszkania. - Ten Twój durny uśmieszek nie schodzi Ci z twarzy! Doprowadza mnie to do szału! Jak możesz się tak.....
No to teraz rozsadza mnie z ciekawości, co dalej??!!!!!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wena Cię nie opuszcza i szybko dodasz kolejną część.