niedziela, 9 czerwca 2013

Mroczna przeszłość

- Zrobiłam dokładniejszy wywiad o przeszłości Malinowskiego, pogrzebałam w jego księgowości, prześwietliłam do cna. - dumna jak paw podałam Karolowi teczkę z informacjami kiedy on przysiadł na moim biurku
- A prześwietlenia zębów masz? - zadrwił ze mnie z lekkim uśmieszkiem
- Nie, ale jak chcesz to mogę załatwić zdjęcie rentgenowskie nogi którą złamał w 5 klasie. - popatrzył na mnie zdziwiony i wrócił do przeglądania papierów
Jak na razie jest między nami normalnie, tak jakby nic się nie wydarzyło. Tak jakbym nie spędziła nocy w jego łóżku, tak jakby nie zapewnił mi porannego zastrzyku energii. Tak jakby przedwczorajsze wydarzenia w ogóle nie miały miejsca. Ale oboje wiemy że to tylko pozory, gra którą kontynuujemy aby nie czuć się nieswojo. Pytanie brzmi czy teraz będziemy w stanie normalnie pracować? Przecież mamy sprawę do rozwiązania. Chociaż....czy my kiedykolwiek pracowaliśmy normalnie?
- Czy ja dobrze widzę? Prace społeczne w liceum?
- Owszem, za fałszerstwo. Podrabiał kolegom dowody osobiste, miał całkiem pokaźny biznes, ale przez głupotę jednego z klientów dowiedziała się o tym policja, więc młody Malinowski przez pół roku sprzątał parki miejskie. Pewnie dostałby dużo wyższy wyrok gdyby nie pomoc niejakiego Adama Królikowskiego.
- A któż to?
- Prokurator zajmujący się sprawą Malinowskiego.
- Skąd założenie że mu pomógł? Może po prostu nie chciał marnować młodemu chłopakowi życia wyższym wyrokiem?
- A stąd że niejaka Anna Królikowska, córka rzeczonego prokuratora, w obecnym czasie była szaleńczo zakochana w tym młodym skazańcu.
- Anna Królikowska czyli nasza obecna Malinowska?
- Dokładnie. Bez facebooka było to trudno wyśledzić ale poznali się kiedy Malinowski był w pierwszej klasie liceum. Dziewczynie spodobał się jego niegrzeczny charakterek.
- Widać nie tylko Ty masz słabość do niebezpiecznych typków.
- To ponoć dość powszechne. Ale wracając do tematu... Oczywiście nie ma na to żadnych dowodów, ale w podobnych sprawach Królikowski był dość surowy. A tym razem jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności tym razem postąpił inaczej.
- Jasne.. Myślę że możesz mieć rację. Chociaż nie wiem czemu uważasz to za istotne? Ja raczej skupiłbym się na fakcie że był skazany za fałszerstwo. Może i podrobienie dowodów osobistych to nie jakiś straszny wyczyn, ale każdy gdzieś zaczynał.
- A niby gdzie Ty zaczynałeś?
- Nie chcesz wiedzieć, wierz mi.
- Dobra, jeszcze kiedyś to z Ciebie wyciągnę. A chodziło mi o to że Malinowski dość często korzystał z pomocy żony. Jak widać od samego początku znajomości. Później już nie wyciągała go z więzienia, ale służyła nazwiskiem i majątkiem kiedy on rozkręcał biznes, załatwiła mu kilka przetargów, zleceń. Siedzibę firmy za grosze. Zasadniczo cały jego biznes jest zbudowany na niej i reputacji jej ojca. Wszystkie interesy, od samego początku załatwiali razem. Więc czemu tym razem działał za jej plecami?
- Bo chciał w końcu się uniezależnić.
- A no tak, przeklęta męska duma...
- Może nie duma a chęć ucieczki. Przyznasz że nie wyglądali na szczęśliwą parę. Może znudziło mu się małżeństwo i chciał się rozwieść ale wie że wtedy zostałby z niczym.
- Nie sądzę żeby sprzedaż obrazu zapewniła mu pokaźny majątek.
- Obraz sam w sobie na pewno nie, ale już ta tajemnicza wiadomość może. Nie wiemy przecież co się za nią kryje.
- Niestety nie. I szczerze powiedziawszy nie sądzę żebyśmy się kiedyś dowiedzieli. Mamy za mało danych.
- Na razie tak, ale można to łatwo zmienić. Co robisz dziś wieczorem?
- To zależy co proponujesz.
- Małe zwiedzanie. - uśmiechnął się zawadiacko a w jego oczach pojawiły się iskierki ekscytacji. Znam go już na tyle dobrze żeby wiedzieć co to oznacza.
- Trafię przez to do więzienia?
- Nie jeśli będziesz słuchać moich poleceń bez marudzenia.
- Chyba w Twoich snach! - prychnęłam z udawanym oburzeniem
- To na pewno. Ale i w rzeczywistości mam większe doświadczenie niż Ty, więc musisz się mnie słuchać jeśli nie chcesz wpaść w kłopoty.
- Czekaj, czekaj, czy ja się w ogóle zgodziłam gdziekolwiek z Tobą iść?
- Teoretycznie nie, ale doskonale wiem że nie przepuścić takiej okazji, bo zżera Cię ciekawość co chodzi mi po głowie.
Cholera jasna....Miał rację! Nie miałam pojęcia co wymyślił a przecież musiałam się dowiedzieć!
- Będziemy biegać? - zapytałam zrezygnowana bo moja nieposkromiona ciekawość wręcz paliła od środka
- Wiedziałem że się złamiesz. - szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy a pawi ogon rozwiną prężnie dumy - Jeśli dobrze pójdzie to nie, ale będziemy skakać, także odradzam zakładanie szpilek czy jak tam nazywają się te szczudła które normalnie nosisz.

4 komentarze:

  1. Cudnie, szkoda, że krótko :C
    Czekam na ciąg dalszy xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Ciąg dalszy właśnie "się piszę", także pojawi się niedługo.

      Usuń
  2. Cieszę się że o Nas nie zapominasz. Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. super *.*
    kiedy kolejny ? ;) Już nie mogę się doczekać :P

    OdpowiedzUsuń