Serce waliło mi jak młot gdy kucałam za biurkiem z nożem w ręku. Czekałam na dalszy rozwój zdarzeń. Tajemniczy przybysz zamknął za sobą drzwi na łucznik i szybkim krokiem wszedł do mojego biura. Zgasił światło i ruszył w stronę okna rzucając po drodze :
- Wyłącz monitor.
Wychyliłam się za biurka i szybko wygasiłam ekran. Karol zasłonił żaluzje i wrócił pod drzwi nasłuchując co dzieje się na nimi. Miał na sobie czarne dżinsy i bluzę z kapturem. Pod oknem postawił ciemną torbę.
- Co Ty tutaj robisz? Dlaczego wyłączasz wszystkie światła? I czemu do cholery mnie tak straszysz?!
Wstałam za biurka z nożem w ręku i groźną miną co wywołało uśmiech na jego twarzy. Rozłożył ręce w uspokajającym geście.
- Spokojnie. Odłóż nóż, nikomu nie musi stać się krzywda.
Teraz i ja się uśmiechnęłam, schowałam moją broń i podeszłam do niego.
- I nie krzycz tak. Zaraz Ci wszystko wytłumaczę. - powoli otworzył drzwi, wszedł do holu, zasłonił okno za biurkiem Amelii, powoli otworzył drzwi wejściowe, rozejrzał się po klatce schodowej, zamknął je z powrotem i wrócił do mojego biura. Wyjrzał ostrożnie przez okno, polecił mi zamknięci drzwi do pokoju i usiadł pod oknem, opierając się plecami o półkę z aktami. Usiadłam obok niego.
- Nie chce wiedzieć co jest w tej torbie, prawda?
- Nie chcesz. - Trochę się uspokoił ale nadal miał przyśpieszony puls, był lekko spocony. Zapewne biegł. Czarne tenisówki miał ubrudzone, a skórę na dłoniach zaczerwienioną i miejscami zdartą. Chociaż w biurze wszystkie światła były zgaszone, mogłam go dobrze widzieć dzięki ulicznym latarniom i neonom.
- Więc o co chodzi? Przed kim uciekasz?
- Na pewno chcesz wiedzieć?
- Skoro już jestem partnerem w zbrodni pozwalając Ci się tu ukrywać to chciałbym wiedzieć za co pójdę do więzienia.
Uśmiechnął się lekko, widać że był poddenerwowany.
- Dobra. Ale od razu zaznaczam że nie podam żadnych szczegółów, nie powinnaś tego wiedzieć. - przytaknęłam a on kontynuował - Ogólnie mówiąc, w tej torbie jest coś co mój klient bardzo chciał mieć. Ale stracił to jakiś czas temu. Więc wynajął mnie żebym to odzyskał. Znajdowało się to w biurze jego dawnego szefa. Sprawdzałem je wielokrotnie, nikogo oprócz ochrony nie powinno tam być. A i ona nie powinna sprawiać większego problemu, starszy gostek z nadwagą. Wszystko było pięknie do czasu aż nie zacząłem stamtąd wychodzić. Jakiś pracownik siedzący w biurze po godzinach zauważył mnie wychodząc z łazienki, wydałem mu się podejrzany, wezwał ochronę, ja zacząłem uciekać. Wybiegłem z budynku, niby wszystko cudnie, ale niedaleko spacerował sobie patrol straży miejskiej. Ochroniarz krzyknął do nich że się włamałem, to ci dawaj za mną w pościg. Na moje szczęście chyba nie robią testów sprawnościowych przed ich zatrudnieniem, ledwo mogli za mną nadążyć. Pobiegłem do parku, skakałem przez ogrodzenia, biedaczki potykali się o własne nogi. - przez jego twarz przemknął szyderczy uśmieszek - Krążyłem bocznymi uliczkami i skojarzyłem że Twoje biuro jest nieopodal. Nie martw się, dawno ich zgubiłem. Nie ma szans żeby mnie tu znaleźli.
- Ale mimo to zakamuflowałeś wszelkie oznaki czyjejkolwiek obecności tu i sprawdzałeś teren?
- No wiesz, niczego nie można być w 100% pewnym. - uśmiechnął się głupkowato a ja dałam mu kuksańca w ramię. - Nie znajdą mnie, to głąby.
- Jak mogłeś być taki głupi żeby nie sprawdzić gdzie są patrole?
- Nigdy ich tam nie było. Musieli zmienić trasy od dzisiaj. Sprawdzałem, wierz mi.
- Jak długo zamierzasz się tu chować?
- Aż mnie stąd nie wygonisz.
- Eh... - wzdychnęłam ciężko bo wiedziałam że czeka mnie długa noc. Niby mogłam go pogonić, ale jego złowieszczy uśmieszek jak zawsze działał na mnie rozbrajająco. - Chcesz kawę? - wstałam i ruszyłam do kuchni, Karol poszedł za mną. Włączyłam ekspres, a on stanął w drzwiach oparty o framugę :
- Dobrze radzisz sobie po ciemku.
- Nie pierwszy raz ukrywam przestępcę. Wyrobiłam się w tym. Jestem bardziej doświadczona niż mogłoby Ci się wydawać. - uśmiechnęłam się zalotnie, dobitniej zaznaczając podtekst tej wypowiedzi
- Skąd pewność że ochroniarz Cię nie rozpozna? - podałam mu kubek z kawą i wróciliśmy na podłogę pod oknem.
- Miałem kaptur i kominiarkę.
- Rękawiczki?
- Też. Zdjąłem je w parku, wygodniej się bez nich przeskakuję przez przeszkody.
- Tylko mi nie mów że je wyrzuciłeś.
- Ha, no co Ty, mam je w kieszeni. - wyjął dwie czarne, skórzane rękawiczki i wrzucił je do torby. - Wiem że masz mnie za idiotę, ale na prawdę nim nie jestem.
- Widzę właśnie. Bo wcale nie siedzisz na podłodze mojego biura ukrywając się przed strażą miejską i narażając mnie na oskarżenia o ukrywanie przestępcy. - powiedziałam z sarkazmem
- Nawet najlepszym zdarzają się wpadki. Wynagrodzę Ci to, przyrzekam.
- Oj nie będzie to takie łatwe. Zniszczyłeś mój wieczór.
- A co planowałaś? Randka przez internet?
- Taa, z urzędem skarbowym.
- Uhuh, to chyba raczej Cię uratowałem. Pomyśl o tym jako o nowym doświadczeniu. - zaczął mówić uwodzicielskim głosem, niższym niż zwykle - Jak często masz okazję spędzić ze mną noc, sam na sam, w ciemnym pokoju?
- Na szczęście to mój pierwszy raz.
- Zawsze do usług jeśli chodzi o rozdziewiczanie.
Posłał mi słodki uśmiech i nie mogłam być na niego dalej za to zła. Nie lubię kiedy ktoś wpada mi tak do biura, szczególnie nocą, szczególnie jeśli przed kimś ucieka. Zdenerwował mnie myśl o policji mogącej za chwilę zapukać do moich drzwi. Miałam ochotę urwać mu głowę za tak głupią i nieostrożną akcję. Ale kiedy się do mnie uśmiechał, w swój specyficzny, seksowny a za razem chłopięcy sposób nie mogłam dalej się na niego złościć. Od razu się uśmiechałam. Cholera jasne! Jak on to robi?!
Wypiłam łyk gorącej kawy i oparłam głowę na jego ramieniu. Jego mięśnie napięły się z zaskoczenia, ale po chwili rozluźnił się i oparł swoją głowę na mojej.
- Rozczulasz się twardzielu. - powiedziałam cicho
- Zamknij się, dobrze? - dopowiedział z uśmiechem który było słychać w jego głosie.
Milczeliśmy tak przez dłuższą chwilę po czym Karol powiedział:
- Przepraszam że Cię tak narażam.
- Trochę na to za późno. Włamałam się przez Ciebie do czyjegoś domu, pamiętasz?
- Tak... Mam na Ciebie zły wpływ.
- Proszę Cię, zanim Cię poznałam też byłam diablicą, teraz tylko zmieniłam trochę swój rejon działania.
- Diablicą mówisz? W porównaniu ze mną jesteś aniołem.
- A co niby tak strasznego zrobiłeś że rzucasz takimi osądami?
- Może kiedyś Ci powiem. Za jakieś 20 lat. - pocałował mnie delikatnie w głowę a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Co się z nami dzieje?
- Lepiej pokaż mi co jest tak cenne że muszę przez to spędzić z Tobą całą noc. - wyprostowałam się i wskazałam głową na czarną torbę stojącą w rogu pokoju.
- Ostatnim razem Ci się podobało i to bardzo, więc nie masz co narzekać. - po raz kolejny oberwał ode mnie w ramię, ale to tylko powiększyło jego uśmiech, bo dobrze wiedział że ma racje. Podsunął torbę bliżej nas i otworzył zamek.
- To jest....
- Paskudne, wiem. - wyjął z torby figurkę wielkości głowy niemowlaka. I co gorsza w kształcie takiej głowy.
- Czy to jest złota głowa dziecka?
- Tak.
- I ktoś to chciał odzyskać?
- Tak.
- I stało to na biurku jakiegoś prezesa?
- Tak. A wiesz ile to kosztuję? - pokręciłam przecząco głową nie spuszczając zdegustowanego wzroku z figurki. - Pół miliona złotych. To bardzo droga, paskudna głowa złotego dziecka. Nie wiem dlaczego ten Klementowski chce to odzyskać, ale płaci więc ja nie mam nic do gadania.
- Czekaj, czekaj... Klementowski? Ten od "Klementowki i syn"? Tej firmy marketingowej w centrum miasta?
- Tak, dokładnie ten. A co?
- A bo był u mnie dzisiaj zaniepokojony mąż jednej z jego pracownic.
Miałaś bardzo ciekawy pomysł na opowiadanie kryminalne. Czyta się świetnie. Seksowna i wyzwolona pani detektyw z pazurem oraz wątek watykański dodaje pikanterii.
OdpowiedzUsuńMyślałam, że blog jest już martwy, ale widzę, że jednak kontynuujesz. Tak trzymaj, bo szkoda byłoby nie przeczytać zakończenia :)
Czekam na ciąg dalszy....
Dzięki bardzo, miło to czytać ;) Niestety zrobiłam dłuższą przerwę w pisaniu ale teraz wracam i zapraszam niedługo na kolejną część
UsuńPopieram Marte naprawde bardzo przyjemnie sie czyta. I dalej czuje niedosyt :)
OdpowiedzUsuńTrzy miesiące temu była obietnica kontynuacji i nic.. jak trafiłam na tego bloga i zaczęłam go czytać od początku, to miałam nadzieję, że jest skończony. Mam nadzieję, że kiedyś będzie. Czekam z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuń