Ostatnie poprawki fryzury i byłam gotowa na ciekawy, mam nadzieję, wieczór w galerii Wysockiego. Urządzał dziś aukcję obrazów jakiegoś nowoczesnego malarza. Ale nie to mnie interesowało. Liczyłam na to że już zdobył dla mnie informacje o sprzedaży "Mia Rosa". I że uda mi się wyciągnąć jakieś inne informacje od pozostałych gości.
Galeria była już pełna gości, wszyscy przechadzali się z kieliszkami szampana między obrazami. Dołączyłam do towarzystwa, wymieniłam kilka zdań na temat wyższości "prawdziwych" galerii nad aukcjami internetowymi i zachwalałam maźnięcia kolorową farbę wycenione na tysiące złotych. Kiedy tylko zaczęła się aukcja, wszyscy udali się do pomieszczenia obok, a do mnie podszedł Wysocki:
- Witam serdecznie. - pocałunek w dłoń - Przepięknie pani wygląda w tej sukience. Ha, zresztą jak i w każdej innej.
- Dziękuję bardzo. Udana aukcja.
- Oj tak, na to wygląda. Wielu chętnych mamy dziś wieczór. Mam dla pani ciekawe informację na temat Corrado. - z pomieszczenia obok wyszedł brunet w granatowym garniturze i podszedł do nas - W samą porę. - zwrócił się do niego Wysocki, a potem przedstawił mi przybysza - To mój brat, Karol. - Tak, ten sam Karol którego poznałam w bibliotece, ten sam który na mnie krzyczał i ten sam który niesamowicie mnie intrygował- Również był zainteresowany tym samym obrazem, więc mogę wam obojgu przedstawić zdobyte informację.
- Miło znów Cię widzieć. - Karol uśmiechnął się do mnie w zawadiacki sposób, uniósł tylko jeden kącik ust i przeciwległą brew.
- To wy się znacie? - Wysocki był iście osłupiony
- Tak, poznaliśmy się niedawno w dość ciekawych okolicznościach.
- Nie wiem czy można je nazwać ciekawymi. Raczej dość przykrymi, nie sądzisz? - wdałam się w dyskusję z Karolem patrząc mu głęboko w oczy, oboje ignorowaliśmy Wysockiego
- Każde nowe doświadczenie jest ciekawe. Szczególnie tak niezwykłe i dzielone z inteligentną osobą.
- Możliwe że masz rację. Jednak to konkretne było dość nieprzyjemne. Zwłaszcza jego początek. Chociaż podobno nie ważne jak się zaczyna ale jak się kończy.
- Jak bym słyszał siebie. Ale mam nadzieję że to jeszcze nie jest koniec?
- Khmh. Mogę wam na chwilę przerwać? - Wysockiego chyba zirytowała nasza rozmowa - Chyba zapomnieliście po co tu jesteśmy.
- Sorki braciszku. To czego się dowiedziałeś?
- "Mia rossa" została sprzedana 15 maja, prywatny kupiec, bez aukcji. Parę dni wcześniej pojawiły się pogłoski o tym dzielę, nim się obejrzałem było już sprzedane. Poszła za 200 tysięcy. Naprawdę sporo jak na takie dzieło. Oczywiście żadnych śladów kupca czy sprzedawcy. Nie było też żądnego pośrednika.
- To dość dziwne. Czemu?
- Nie wiadomo, ale zgaduję że kupiec i sprzedawca znali się dobrze.
- Ale w takim razie po co w ogóle rozgłaszać sprzedaż?
- Nie wiem, nie moja sprawa. Wiem tylko że niejaki Rocky maczał w tym palce. Powinniście z nim pogadać. Znacie go?
- Tak, namierzę go. Dzięki braciszku. - Karol poklepał go po ramieniu, w tym momencie zadzwonił jego telefon. - Przepraszam, muszę to odebrać. - Wyszedł z galerii a ja odwróciłam się w stronę Wysockiego:
- Więc... Czemu, jeśli to oczywiście nie tajemnica, pana brat interesuję się tą transakcją?
- Ha, proszę jego zapytać. Dla mnie nie ma to znaczenia. W końcu to rodzina, musiałem mu pomóc. Ale tak między nami to radził bym pani trzymać się od niego z daleka. Proszę mi wierzyć, to nieciekawy typ.
- Skoro pan tak mówi, to musi to być prawda. - posłałam mu słodki uśmiech - Czegoś jeszcze się pan dowiedział?
- Nie, to niestety tylko tyle. Rocky powinien wiedzieć więcej.
- I tak dziękuję bardzo. Spisał się pan znakomicie. Będę dozgonnie wdzięczne. - pochyliłam się w jego stronę i pocałowałam w policzek, po czym wyszłam z galerii.
- A więc "Mia Rosa". Nie przypuszczałem że akurat to Cię interesuję. Akt kochanki, serio?
Na przeciwko wyjścia z galerii znajdował się murowany kwietnik na brzegu którego siedział Karol.
- Potrafię zaskakiwać. Ale pytanie brzmi dlaczego Ciebie tak bardzo to interesuję?
- Hah, ciekawski ze mnie facet. Jaka jest Twoja wymówka?
- Oficjalnie lubię znać historię dzieł.
- A nie oficjalnie?
- Dlaczego miałabym Ci to powiedzieć?
- Z tego samego powodu dla którego w ogóle ze mną rozmawiasz. Potrzebujesz namiarów na Rockiego.
Dobra, złapał mnie. Pojęcia nie mam kim jest ten cały Rocky. A wychodzi na to że ma ważne dla mojej sprawy informację. I co to w ogóle za ksywka?
- Masz rację. - usiadłam obok niego - Jeśli Ci powiem dlaczego się tym interesuję, skontaktujesz mnie z nim?
- Nas. Muszę być przy tym spotkaniu, bo Rocky to nie typ faceta który spotyka się z każdym.
- Oj myślę że dla mnie znalazł by czas. Ale ok, powiem Ci. Jestem prywatnym detektywem i dostałam zlecenie związane z odnalezieniem tego obrazu.
- Uhuhu, detektyw. Nieźle.
- Nie narzekam. A Ty czym się zajmujesz?
- Pracuję w sklepie budowlanym ojca. Nic ciekawego.
- Więc dlaczego interesuję Cię ten obraz?
- To teraz nie istotne. Zadzwonię do Ciebie jak skontaktuję się z Rockym. O ile dasz mi swój numer.
- Nowy sposób podrywu? Nie sądzę żeby zbyt często działa.
- Ale na Ciebie działa, mam rację. - uśmiechnął się do mnie w ten sam zawadiacki sposób co wcześniej kiedy wręczałam mu wizytówkę. Wstałam i ruszyłam w kierunku samochodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz