- No wreszcie, ile czasu można spędzać z psami? Mam nadzieję że nie powiedziałaś im za wiele o mnie?
Wchodząc do mieszkania widziałam wiele dziwnych sytuacji. Od podwórkowych kotów zjadających moje sztuczne kwiaty, przez przyjaciółkę uprawiającą seks na mojej kanapie, aż po wannę sąsiad z góry w mojej sypialni. Ale obrazek który zastałam dzisiaj zdecydowanie należał do najdziwniejszych i co gorsza najstraszniejszych. Na jego widok serce zaczęło mi szybciej bić, ręce pocić a mózg momentalnie wyparował. W moim salonie, na przeciwko drzwi wejściowych stał Karol, a do jego głowy przyłożony był pistolet trzymany przez mężczyznę w niebieskiej bluzie. Tego samego mężczyznę który rano zastrzelił menadżera sklepu. Teraz jednak był spokojniejszy. Czuł że panuję nad sytuacją. Obdarzył mnie groźnym spojrzeniem kiedy przechodziłam przez próg mieszkania. Momentalnie cała krew odpłynęła z moich kończyn. Stanęłam jak wryta w ziemię i wypuściłam kluczę z ręki. Nie wiem czy bardziej obawiałam się o własne życie czy Karola, ale wiedziałam że oboje jesteśmy w poważnym niebezpieczeństwie. "Niebieski" chyba czekał aż coś powiem, czekał na mój ruch, ale ja byłam w stanie tylko stać w miejscu. Nigdy jeszcze nie znalazłam się w takiej sytuacji, ale oglądałam za dużo filmów żeby nie wiedzieć jak to się może skończyć. Karol cały czas patrzył na mnie zmartwionymi oczami. Jednak nie widziałam w nich strachu, który tak mocno mnie sparaliżował. Starałam się wyczytać jak najwięcej z jego twarzy, bo chyba miałam nadzieję że wyśle mi jakąś podświadomą wiadomość, na temat tego co tu się do cholery dzieje!
- Zamknij drzwi. - rzucił Niebieski ale ja ani drgnęłam. - Zamknij drzwi, powiedziałem! - krzyknął na mnie i przycisnął pistolet do głowy Karola. Ruszyłam się więc i zrobiłam co kazał. Odwróciłam się do drzwi, zamknęłam je na klamkę i powiesiłam klucz na haczyku na drzwiach. I wtedy mnie olśniło. Na breloczku od kluczy wisiał pingwin w kapeluszu z napisem "inność jest cool", którego dostałam od przyjaciele, bo podobno przypominam tego arktycznego stworka. Nigdy tego nie rozumiałam, ale teraz mnie trafiło. Inność. Zaskoczenie! Przez zaskoczenie Niebieski zbił mnie z tropu i to właśnie dzięki zaskoczeniu mogę z nim wygrać. Stresowe sytuacja wyłączają nasz mózg więc zaczynamy działać instynktownie. Uciekaj albo walcz. Nie ma innej opcji. To pierwotne odruchy które pozwoliły naszemu gatunkowi przetrwać. Niebieski na pewno zakłada że albo grzecznie poddam się jego woli albo chwycę pierwszy lepszy ciężki przedmiot i rzucę się z wściekłością na niego. Na to jest przygotowany. Ale biedaczyna nie jest przygotowany na mnie.
- Może herbaty? - powiedziałam z największym spokojem jaki udało mi się wydobyć z siebie i uśmiechnęłam się miło. Niebieski znieruchomiał. Na to nie był przygotowany. Za to Karol odwzajemnił mój uśmiech. - Pewnie jesteś zmęczony po porannym wydarzeniu. Ja zresztą też. Herbata dobrze nam zrobi. - ruszyłam do aneksu kuchennego znajdującego się na prawo od kanapy przy niedoszłym miejscu zbrodni. Niebieski nawet nie odwrócił się w moją stronę. Zdążyłam już nastawić wodę i wyjąć kubki z szafki kiedy nasz strzelec się ocknął. Gwałtownie odwrócił się w moim kierunku i pociągnął za sobą Karola.
- Że co? Czy Ty nie widzisz że mam broń? W jednej chwil mogę sprawić że z czaszki Twojego kochasia wypłynie mózg, czy co on tam ma, a Ty mi proponujesz herbatę?! - był wściekły, ale nadal w szoku i właśnie o to mi chodziło.
- Czarna czy zielona? Mam też owocową jeśli chcesz. - przyjęłam rolę głupiej blondyneczki i wyjęłam puszki z herbata z szafki. - Karol?
- Poproszę czarną. Najlepiej z cytryną. - Znacząco zaakcentował ostatnie słowo, podkreślając jego znaczenie. Podstępne z niego bydle. Ruszyłam więc do lodówki po kwaśny owoc.
- Co Wy odpierdalacie?
- Nic. Po prostu robię herbatę. Zaraz ją zaparzę i wtedy usiądziemy i spokojnie porozmawiamy. Bądźmy ze sobą szczerzy. Gdybyś chciał nas zabić już dawno byś to zrobił. Jego masz na muszce, a ja jestem bezbronna. Ale tego nie zrobiłeś. Oznacz to że potrzebujesz jakiś informacji. Więc możemy albo stać na środku mieszkania jak jacyś debile albo usiąść na kanapie i spokojnie wypić herbatę. My z Karolem wolimy drugą opcję, a ponieważ żyjemy w demokratycznym kraju, zostałeś przegłosowany. Więc zapytam jeszcze raz, jaką chcesz herbatę? - Karol ledwo powstrzymywał atak śmiechu, a Niebieski nadal nie mógł pojąć o co mi chodzi. - Dobrze, więc zrobić Ci melisę, na uspokojenie. - Odwróciłam się do szafki, chwyciłam cytrynę i sięgnęłam po nóż. Kiedy tylko ją przekroiłam, Niebieski wrócił na naszą planetę.
- Zostaw to! Oddaj mi ten nóż! Wiem co kombinujecie i ze mną się wam to nie uda! Oddaj mi nóż. - grzecznie więc do niego podeszłam i oddałam ostre narzędzie bez chwili zawahania wywołując jeszcze większe zdziwienie na jego twarzy. Nadal nie miał pojęcia jaki jest mój plan. Woda zagotowała się, więc zalałam herbatę i wycisnęłam cytrynę do małej miseczki. Do jednej ręki wzięłam kubek z wrzątkiem, do drugiej miseczkę z kwaśnym sokiem. Ha, a on myślał że nóż to moja broń! Nie jestem tak głupia na jaką wyglądam.
Podeszłam do nich bliżej z uśmiechem na ustach. Karol na szczęście wyczuł mój plan i zamknął oczy na chwilę przed tym jak wylałam na twarz Niebieskiego całą zawartość miseczki. Mężczyzna zawył z bólu, cofnął się o kilka kroków i wypuścił Karola z morderczego uścisku. Wtedy doprawiłam go wylewając mu na twarz wrzącą wodę. Zaczął krzyczeć, rzucać się, przecierać oczy. W tym całym zamieszaniu upuścił pistolet, który momentalnie przechwycił Karol i wycelował w Niebieskiego, chociaż on raczej nie był w stanie tego zobaczyć.
- Masz jakiś sznur albo coś czym można go związać? - rzucił do mnie Karol a ja podbiegłam do swojej torebki i wyciągnęłam kajdanki. Karol zagwizdał z podziwu, po czym przekazał mi broń i skuł Niebieskiego nadal wierzgającego z bólu na mojej podłodze. Ze stołu ściągnął obrus i związał nim nogi intruza tak, żeby ten nie mógł wstać. - Może by mu przemyć oczy, co?
- Chyba żartujesz? Chciał nas zabić a ja mam się jeszcze o niego troszczyć? Mowy nie ma.
- Niezła akcja z tą herbatą.
- Dziękuję bardzo. I dziękuję za pomysł z cytryną.
- Do usług. - uśmiechnął się do mnie ciepło, a ja od razu poczułam się bezpieczniej.
Ta część to prawdziwy majstersztyk! Rewelacja! Nie mogę się doczekać następnej części, w której jak przypuszczam Karol będzie chciał się odwdzięczyć swojej wybawczyni....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję bardzo! Twój komentarz dał mi wielkiego kopa motywacyjnego;) Owszem, kiedyś Karol jej się odwdzięczy, ale na razie nie pozbyli się jeszcze strzelca z mieszkania...
Usuń