wtorek, 5 lutego 2013

Wyjaśnienia

- I co teraz z nim zrobimy?
- Nie mam pojęcia. Muszę pomyśleć. - Karol stał nad Niebieskim z bronią wycelowaną w jego głowę, a ja krążyłam po aneksie kuchennym ze zdenerwowania. Moje mieszkanie było nie duże, salon połączony z kuchnią, więc pomimo tego że panowie byli obok kanapy doskonale ich widziałam i słyszałam.
- Może naprawdę napijemy się herbaty? Albo zadzwonię na policją?
- Nie ma mowy.
- Czemu? To on złamał prawo, włamał mi się do mieszkaniu. Usiłował nas zabić!
- Ja też się tu włamałem, jakbyś jeszcze na to nie wpadła.
- Żartujesz? - Karol nie odwracał wzroku ze swojego celu, ale w jego głowie wyczułam skruchę. - Boże, w co ja się wplątałam. Dobra, to powiem policji że miałeś zapasowy klucz.
- Nie możesz do nich zadzwonić.
- To co w takim razie zamierzasz z nim zrobić? Przecież nie może tu zostać. Musimy się go pozbyć!
- Przecież wiem. I przestań na mnie krzyczeć, bo w niczym to nie pomaga. To nie ja jestem tutaj tym złym.
- Ale włamałeś się do mojego mieszkania!
- Możemy porozmawiać o tym później? Teraz chyba mamy ważniejsze rzeczy na głowie. Dobra, koniec tego dobrego. - nachylił się nad Niebieskim i zdarł mu szarą taśmę z ust, która wcześniej go kneblowała
- Jak Ty wytrzymujesz z tym babskiem? Nie przestaje gadać. - nasz intruz raczej nie był zbyt przejęty całą sytuacją.
- Nie Twój interes. Kto Cię tu przysłał?
- Nikt, sam o sobie decyduję.
- Nie wciskaj mi tu kitu. Nigdy o Tobie nie słyszałem, więc musisz być tu nowy. A na tak dobrą spluwę raczej nie zapracowałeś sobie w MacDonaldzie. Ktoś dał Ci na nią kasę i teraz grzecznie powiesz mi kto albo użyję tej pięknej zabawki żeby pozbawić Cię stopy. - Karol przybrał groźny i poważny wyraz twarzy, jeszcze go takiego nie widziałam, zupełnie jakby momentalnie założył jakąś maskę zmieniającą go z miłego chłopaka w seryjnego mordercę. Jego głos stał się bardziej donośny i słychać było że nie zniesie sprzeciwu. Stał się podręcznikowym samcem alfa, stojącym z bronią w moim mieszkaniu.
- Cieszę się że o mnie nie słyszałeś, nie reklamowałem się w telewizji. Żeby czegoś się o mnie dowiedzieć musiałbyś nieźle pogrzebać.
- Tak też właśnie zrobiłem i nikt nie słyszał to Twojej niewyparzonej mordzie. – zaczęłam się znowu niepokoić, tym razem nie z powodu Niebieskiego ale Karola. Co w niego wstąpiło? Czemu wszedł w rolę gangstera? I czemu tak dobrze mu to wychodzi?
- Więc może nie istnieję, na to nie wpadłeś? – Niebieski był coraz bardziej zgryźliwy
- Zacznij gadać, dobrze Ci radzę. Widzę że jesteś nieźle wyszkolony, znasz podstawy. Nie wziąłeś się znikąd. Jesteś członkiem bandy Chemików, co? – Chemicy? Boże, a myślałam że Rocky do durna ksywka. Tak czy inaczej mięśnie na twarzy Niebieskiego zadrgały, po długim czasie udawania obojętności, więc nawet nic nie mówiąc potwierdził przypuszczenia Karola. – Tak myślałem. Ale jaki oni mieliby w tym interes? Morderstwo menadżera sklepu? To raczej nie wasze pole działania. Więc może to coś osobistego? – twarz Niebieskiego ani drgnęła. Co gorsza widać było że Karol porusza się na oślep. Nie ma pojęcia co właściwie stało się rano ani dlaczego Niebieski się tutaj pojawił. Ja zresztą też nie, ale wiem coś czego nie wiem Karol i sądzę że powinnam to wykorzystać. Nic przecież na tym nie stracę, prawda?
- To było Twoje pierwsze morderstwo, prawda? – zszokowany Karol posłał mi groźne spojrzenie i bezgłośnie zapytał „co Ty do cholery wyprawiasz” ale mimo to brnęłam dalej. Po reakcji Niebieskiego widziałam że idę w dobrym kierunku. – Pierwsza próba? Pierwsze poważne zlecenie? Rano byłeś zdenerwowany. Nie wiedziałeś czy podołasz temu zadaniu. – podeszłam do nich bliżej. Karol, chociaż zaskoczony, daje trzymał Niebieskiego na muszce i nie próbował mnie powstrzymać. – Ten ciężar spoczywający na Twoich barkach. Ta presja odbierająca Ci trzeźwe myślenie. Nie chciałeś ich zawieść, prawda? Ale wiedziałeś że w Ciebie wątpią. Nikt nie sądził że temu podołasz, prawda? – Niebieski zaczął się pocić. Zaczerwienił się na twarzy ze wściekłości. Bingo! – Nie wierzyli że możesz to zrobić, że jesteś gotowy. Ale Ty za wszelką cenę chciałeś im to udowodnić, prawda? Więc to zrobiłeś. Pociągnąłeś za spust. I byłeś z siebie dumny, prawda? Ale potem sprawy zaczęły się komplikować. Przyjechała policja, rozpoczęło się dochodzenie. A Ty przypomniałeś sobie że popełniłeś jeden, malutki błąd. Byłeś tak zaabsorbowany swoim zadaniem, tak przerażony tym co masz za chwilę zrobić, że na mnie wpadłeś. A ja Cię zapamiętałam. Zapamiętałam każdy najmniejszy szczegół Twojej twarzy i doskonale wiedziałeś że podam go policji, prawda? Chciałeś mnie zastraszyć, tak?! Chciałeś znowu mieć kontrolę nad sytuacją! – zaczęłam krzyczeć i pochyliłam się nad Niebieskim zmniejszając dystans między nami – Chciałeś posprzątać bałagan który sam spowodowałeś! Chciałeś żeby nikt się o tym nie dowiedział, tak?!
- Nie! Nie o to chodzi! – Niebieski nie mógł już dłużej wytrzymać presji jakiej na nim wywierałam  - Nie chodzi o Ciebie, tylko o niego. – Karola? Tego nie przewidziałam.
- Dlaczego o mnie? – Karol przejął pałeczkę, delikatnie odsuwając mnie od Niebieskiego. – Dlaczego o mnie? I skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać?
- Śledziłem Cię. Jak tylko wyszedłem ze sklepu, skojarzyłem że już Cię gdzieś widziałem, że Cię znam. Pracujesz dla Rockiego. Chemik, na samym początku, kazał mi nauczy się twarzy wszystkich, żebym mógł was rozpoznać. Więc kiedy Cię tam zobaczyłem, zacząłem myśleć. Czemu Rocky wysłał do tego gościa swoich ludzi? Przecież to nie ma sens. Ale coś musi w tym być. Więc Cię śledziłem. Chciałem się dowiedzieć o co tam robiłeś. Zdziwiłem się że się tu włamałeś, ale co mi tam. Nie przewidziałem tylko że to rozgadane babsko tak szybko wróci do domu. Dopiero jak Cię zobaczyłem, paniusiu, skojarzyłem że na Ciebie wpadłem w sklepie, więc pomyślałem że upiekę dwie pieczenia na jednym ogniu. A teraz, skoro już wszystko wiecie... Możesz się przyśpieszyć? Zastrzel mnie po prostu i nie będzie problemu.
- Nie, mam co do Ciebie inny plan. Wstawaj. - powiedział Karol i rozwiązał węzeł na nogach Niebieskiego aby ten mógł chodzić. Wypchnął go z mojego mieszkania, cały czas trzymając na muszce. - Wyjaśnię Ci to wszystko potem. - rzucił do mnie i zamknął za sobą drzwi wyjściowe z mieszkania. A ja dalej stałam na środku salonu w pełnym szoku. Co się właściwie przed chwilą stało? Czy moje życie zamieniło się w jakiś pieprzony film akcji?! Czy Niebieski właśnie powiedział że Karol pracuje dla Rockiego? Tego gangstera?! W co ja się wpakowałam..... Boże, teraz i mi przyda się herbata na uspokojenie. 

2 komentarze:

  1. Wreszcie się doczekałam!
    Często zaglądam na Twoją stronę z nadzieją, że "poczęstujesz" nas kolejną dawką Twojego "Pióra".
    Robi się coraz bardziej interesująco...
    Co kombinuje Karol?
    Czekam niecierpliwie.
    Kiedy mogę się spodziewać ciągu dalszego?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo że Ci się podoba i przepraszam za opóźnienia. Myślę że następna część pojawi się w weekend. Również pozdrawiam:)

      Usuń