Następnego dnia rano obudziło mnie światło. Dużo koszmarnego światła wpadającego przez moje okno w sypialni. Było mi niedobrze, a głowa szykowała się do wybuchu. Mam kaca, cudownie. Nie czułam się tak źle od imprezy na zakończenie studiów! Boże, czy ten czajnik musi tak hałasować? Niech ktoś to wyłączy!
Chwileczkę... Skoro ja nie wstałam z łóżka to kto wstawił wodę? Podniosłam się powoli, zarzuciłam na siebie szlafrok i poczłapałam do kuchni.
- Co się wczoraj stało? - spytałam Karola który pił właśnie kawę opierając się o blat kuchenny.
- Nic nie pamiętasz? - uśmiechnął się ciepło na mój widok i podał mi swój kubek - Masz, Ty bardziej tego potrzebujesz.
- Pamiętam alkohol. - upiłam łyk kawy i usiadłam na stołku - Dużo alkoholu.
- O tak, było dużo alkoholu. Nic więcej nie pamiętasz? - pokręciłam przecząco głową - Nieźle Cię wzięło.
- Mam słabą głowę. To powiesz mi co się stało? Bal jeszcze jako tako pamiętam, ale co się działo jak znalazłam się w domu?
- Zarzygałaś mi buty. - zakrztusiłam się łykiem kawy wywołujący tym uśmiech na twarzy Karola. - Wyzywałaś mnie od chamów, szuj i padalców. Spędziłaś pół nocy w łazience wymiotując, po czym zasnęłaś tam na podłodze. Zaniosłem Cię do łóżka, a sam spałem na kanapie. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
- Chyba wolę nie. Przepraszam za wszystko co powiedziałam, byłam naprawdę pijana.
- Wiem.
- Zachowałam się jak głupi dzieciak.
- To też wiem. - uśmiech na jego twarzy jeszcze bardziej się powiększył, więc i moje kąciki ust nie mogły powstrzymać się od uniesienia się. - Ale nie wiem czemu byłaś na mnie tak wściekła.
- Ja też nie wiem, to na pewno przez ten alkohol.
- A to co powiedziałaś na balu? O tym jak bardzo namieszałem Ci w życiu? - i jak ja mam mu na to odpowiedzieć? wzrokiem błagałam kawę o pomoc, ale ona tylko odbijała moje skacowane oblicze.
- Byłam pijana.
- Wiem, ale nie aż tak żeby wymyślać niestworzone historie.
- Mam kaca, nie możesz mi odpuścić?
- Mogę, ale jeszcze wrócę do tego tematu jak poczujesz się lepiej.
- Zdaję sobie z tego sprawę. - wróciłam do kontemplacji kawy a między mną i Karolem zapadła cisza. Jedna z tych podczas których słychać trzepotanie skrzydeł muchy latającej 2 kilometry dalej. Dlaczego musiałam wczoraj tyle wypić? Dlaczego musiałam mu to wszystko powiedzieć? Jak ja niby się teraz z tego wytłumaczę?
Moje zamyślenie i krępującą ciszę przerwał mój dzwoniący telefon. Malinowska? Czego ona może chcieć o tej porze?
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - resztkami sił zebrałam się na profesjonalną uprzejmość.
- W niczym. Chciałabym tylko poinformować panią, że ośmieszyła mnie pani wczoraj na balu. Stała się pani pośmiewiskiem wśród moich przyjaciół. I w związku z tym nie może pani dłużej dla mnie pracować. Nie mogę pozwolić sobie na zatrudnianie kogoś takiego jak pani. Do widzenia. - Malinowska rozłączyła się a ja jeszcze przez dłuższa chwilę trzymałam komórkę przy uchu nie wierząc w to co stało się przed chwilą. Czy ja właśnie zostałam zwolniona?
Nie spodziewałam się, że tak szybko coś "stworzysz"?!
OdpowiedzUsuńRewelacja...
Czekam na więcej i więcej..
Dziękuję bardzo;) Myślę że następna cześć pojawi się w weekend.
Usuń