poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Cała prawda

- Tak, Malinowski mnie wynajął. Rozumiem że teraz jest ten moment kiedy dokładnie Ci wszystko wyjaśniam? - przytaknęłam głową nie odrywając od niego zdziwionych oczu. Karol wziął kolejny głęboki oddech i kontynuował. - Dostałem kluczę, kod do alarmu. Nawet nie musiałem się nad tym trudzić. Zapłacił porządną sumkę, żeby nic więcej nie zniknęło z jego domu. Kiedy wyjechali z miasta, włamałem się, wziąłem obraz, podmieniłem płytę z nagraniem z monitoringu żeby zatrzeć ślady.
- I potem oddałeś Malinowskiemu obraz?
- Nie. Oprócz kradzieży kazał mi podzielić go na warstwy. Pomiędzy farbą a zewnętrzną stroną obrazu była dodatkowa warstwa płótna. Miałem ją wydobyć, a potem złożyć obraz z powrotem do kupy. Dopiero wtedy wszystko wróciło do Malinowskiego. Ale nie miałem pojęcia co dalej chce z nim zrobić.
- Czyli to nie przez Ciebie znalazł się u Rockiego?
- Nie, nic o tym nie wiedziałem, do póki nie zacząłem w tym grzebać. Sprawa od razu wydała mi się podejrzana, ale robota to robota. Zrobiłem swoje. Ale kiedy dowiedziałem się że Malinowskie sprzedał ten obraz, wiedziałem że stoi za tym jakaś grubsza sprawa.
- A co było na ten wewnętrznej warstwie obrazu?
- Chodź, to Ci pokarzę.

Ruszyłam więc za nim bo zżerała mnie ciekawość. Wsiedliśmy do mojego samochodu, Karol podał mi adres i były to jedyne słowa które usłyszałam od niego przez całą drogę. Sama też milczałam. Próbowałam poukładać to wszystko w głowie, ale tylko zrobiłam większy mętlik w moich myślach. Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam. Czułam się jakby moja świadomość opuściła ciało i przyglądała się z boku, jakby moje życie było jakimś kiepskim filmem akcji.

Po niespełna 20 minutach jazdy które dłużyły mi się w nieskończoność zaparkowałam pod 40 piętrowym, nowoczesnym budynkiem. W drzwiach przywitał nas uśmiechnięty portier, winda szybko pomknęła na samą górę, a Karol otworzył mi drzwi do swojego mieszkania, a raczej apartamentu.
Z ogromnych okien roztaczał się widok na całe miasto, ciepłe promienie zachodzącego słońca oświetlały drewniane regały przepełnione książkami,  tapicerowaną, czerwoną kanapę pokrytą różnokolorowymi poduszkami i stojący przed nią plastikowy stolik, minimalistyczny aneks kuchenny wyposażony w lodówkę, mikrofalówkę i stojak na wino. Za parawanem z jasnego płótna stało ogromne łóżko z pościelą w kolorze oliwkowym. Całe pomieszczenie sprawiało wrażenie zagraconego, nic do siebie nie pasowało, było utrzymane w czystości ale wszędzie walały się jakieś duperele. Od tego chaosu wyraźnie odstawała jedna część apartamentu do której właśnie zmierzał Karol. Odgrodzona była od reszty pomieszczenia rzędem drewnianych skrzyń przepełnionych różnymi farbami, pędzlami, zwojami płótna, pudełkami z gliną, dłutami, środkami chemicznymi w staranie opisanych buteleczkach i innymi artystycznymi rzeczami o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Obok nich stały 2 sztalugi. Na jednej był niedokończony obraz przedstawiający łąkę, a na drugiej Karol właśnie rozstawiał płachtę którą wygrzebał jednej z setek tub opartych o ścianę. W kącie tej części stał stolik do obróbki gliny i podest z kamiennym popiersiem jakiegoś faceta z nie do końca wyrzeźbioną twarzą. Miałam wielką ochotę rozejrzeć się dokładniej po jego mieszkaniu bo zupełnie inaczej je sobie wyobrażałam, ale zostałam pozbawiona tej możliwości kiedy Karol odsłonił płótno po które tutaj przyjechaliśmy.

-  "T.K. edificio Pietro,  diario 283" - przeczytałam na głos w łamanym włoskim napis zrobiony czarną farbą na pożółkłym płótnie - Co to niby znaczy?
- Edificio to budynek, diario oznacza dziennik, a Pietro to Piotr.
- Nie wiedziałam że znasz włoski.
- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz. - powiedział Karol z lekkim uśmiechem - Nie wiem jednak co oznacz T.K.
-  Może czyjeś inicjały? Albo skrót od czegoś? Ale budynek Piotra?
- Brazylijka w Watykanie. Była zbudowana w 1626 roku, więc za czasów Corrado już istniała. Cała historia obrazu przeplata się z religią, papieżem, więc takie było moje pierwsze skojarzenia.
- Ale równie dobrze może to być dom jakiegoś Piotra którego znał Centamo.
- Bardzo możliwe.
- Czyli w zasadzie nie wiemy nic?
- Nie. Ale jest to jakiś punkt zaczepienia. I to solidny.

1 komentarz:

  1. Podoba mi się rozdzial, jednak czekalam na cos obfitszego po tak długiej przerwie. Ahhh. No i nie moge wręcz wytrzymać, tak strasznie chce, aby pomiędzy głównymi bohaterami pojawiła się bardziej .. Mhm.. Namietna czy też "zblizeniowa" scenka :) no nic. Mam tylko nadzieję, ze kolejny rozdzial pojawi się szybciej i będzie choć troszkę dłuższy xx naprawdę uwielbiam Twoj styl pisania :* duzo weny zycze xx

    OdpowiedzUsuń