- Zwolniła mnie. - powiedziałam do Karola powoli odkładając telefon na blat. - Jak to możliwe?
- Ale kto? O co chodzi?
- Malinowska. Zwolniła mnie, bo zrobiłam z siebie wczoraj pośmiewisko. Na balu. - nadal nie mogłam wyjść z szoku, więc wgapiałam się tempo w Karola, jakby w jego twarzy było wyjaśnienie na to co właśnie się stało.
- No wiesz... Wczoraj zachowywałaś się dość.....oryginalnie.
- Ale to nie powód żeby mnie zwolnić! Jakie to ma znaczenie dla mojej pracy? Nie oznacza to że nagle stałam się mniej skuteczna w tym co robię!
- Ja tak nie twierdzę. I to nie moja wina. Nie musisz się na mnie za to wyżywać!
- Jak to nie Twoja? A kto wniósł mnie wczoraj z balu?! - tak, wiem, wiem, wyrzucanie na niego mojej złości to nie najlepszy pomysł, ale nic na to nie poradzę, taką mam naturę. - To przez Ciebie stałam się takim pośmiewiskiem!
- Przeze mnie? To ja zmuszałem Cię do upicia się i stracenia kontroli nad tym co robisz?
- Nie powstrzymałeś mnie!
- Bo nie sądziłem że możesz być aż tak nieodpowiedzialna żeby nie wiedzieć kiedy przestać. I uspokój się do jasnej cholery! To nie moja wina że Cię zwolnili! I Ty dobrze o tym wiesz, po prostu chcesz się na kimś wyżyć. Ale ja nie będę Twoim workiem do bicia. - mówiąc to odstawił swój kubek na blat, zabrał marynarkę z kanapy i ruszył do drzwi. - Jak przejdzie Ci ta bezsensowna złość to się odezwij. - po czym wyszedł z mojego mieszkania.
A ja dalej wgapiałam się w telefon. Co się właściwie przed chwilą stało? Najpierw Malinowska, teraz Karol. I jeszcze ten potworny kac! Boże....Co za dzień. Chyba tylko wzięcie się do pracy może teraz uratować resztki mojego zdrowego rozsądku.
Przez pół dnia starałam się skupić na innych zleceniach, zrobiłam porządek w papierach, byłam na zakupach, praktycznie cały czas byłam zajęta. Ale jedna myśl nie dawała mi spokoju i uparcie przebijała się przez wszystkie inne. Zachowanie Malinowskiego. To na balu, ale i wcześniej. Jak to możliwe że, przy mojej perfekcyjnej upierdliwości nie udało się z nim skontaktować? Dlaczego tak bardzo mnie unikał? I to jak zareagował na widok Karola. To oczywiste że go zna, miał to wypisane na twarzy. A skoro Karol się do tego nie przyznał, to znaczy że....że chce to ukryć. Tylko czemu? Może.... Nie, to nie możliwe. Prawda? Ale skoro chce to ukryć to na pewno jest to coś złego. A zważywszy na jego "pracę"... Może właśnie tak się poznali? Może....Nie, to zbyt szalone. Ale....Ale muszę się tego dowiedzieć.
- Gdzie jesteś?
- Wrócił Ci zdrowy rozsądek i chcesz mnie przeprosić? - w głosie Karola był słychać że się uśmiecha
- Nie do końca. Muszę z Tobą porozmawiać. Przyjedziesz do mojego biura?
- Będę za 15 minut.
Muszę go o to zapytać. Tylko jak? Przecież nie wprost. Na balu mnie okłamał, więc i teraz może to zrobić. Z drugiej strony jeśli będę za bardzo kombinować to on się zorientuję że coś jest nie tak. Spłoszy się i nic nie powie. Normalnie byłabym miła, uwodzicielska, ale wiem że na niego to nie podziała. Za dobrze mnie zna. Cholera jasna.... Po kwadransie w moim biurze pojawił się Karol.
- Co jest? - zapytał nonszalancko rozsiadając się na fotelu naprzeciwko mojego biurka.
- Muszę Ci o coś zapytać. I chcę żebyś był szczery. Żadnych kłamstw.
- Nie śmiałbym Cię okłamać. - uśmiech nie schodził z jego ust
- Mówię poważnie. Proszę.
- Ty prosisz? To rzeczywiście musi być coś poważnego.
- Malinowski Cię wynajął, prawda? Żebyś ukradł ten obraz. Dlatego tak interesujesz się tą sprawą.
Z twarzy Karola zniknął uśmiech, a zastąpiła go śmiertelna powaga. Usiadł prosto w fotelu i wbił we mnie przenikliwy wzrok.
- Zadzwonisz na policję?
- Nie. Jakbym miała to zrobić, to już dawno wylądowałbyś w więzieniu. Czyli mam rację?
- Tak.
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam!
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wena cię nie opuszcza
Czekam na więcej, więcej, więcej
Pozdrawiam
Jestem tu po raz pierwszy. Przeczytałam i podoba mi się to, że piszesz tak lekko i z chęcią się to czyta. Będę zaglądać tu częściej. Tymczasem zapraszam do mnie na www.miami-to-moje-miejsce-na-ziemi.blog.pl Będę wdzięczna za komentarze, które na pewno odwzajemnię.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnej części.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Chyba jestem jedyną osobą na tym blogu, która nie ma zamiaru pisać komentarza jako anonimowa postać ^.^ Na Twoje opowiadanie trafiłam całkiem przypadkiem. Może to z nudów, a może po prostu musiałam oderwać myśli od wszystkiego? W każdym bądź razie nie żałuję. Wręcz przeciwnie. Strasznie się cieszę , że tu jestem, ale.. problem w tym, że Ty już zniknęłaś. Szkoda, że przez tak długi czas nie dodajesz rozdziału i żywię ogromną nadzieję, że mimo wszystko nadal będziesz dla nas pisać. Masz cudowny styl pisania, język. Wszystko jest takie lekkie i przyjemne. Nawet nie wiadomo kiedy pochłonęłam wszystkie części opowiadania i ciągle chcę więcej. A tu nagle pojawia się koniec ...
OdpowiedzUsuńStrasznie przyjemna fabuła i choć nigdy nie przepadałam za kryminalnymi opowiadaniami to to okropnie mocno utkwiło mi w pamięci i dopasowało się do mojego gustu :) Fajnie, że dodałaś do całej historii wątek miłosny, a fakt, że całość jest przepełniona tajemniczą osobą Karola strasznie mi się podoba. Nie mogę doczekać się kiedy dodasz kolejną część opowiadania i mam nadzieję, że szybko to nastąpi. Obiecuję jeszcze nie raz Cię odwiedzić :)
Nawet nie wiesz jak bardzo ucieszył mnie Twój komentarz, i bardzo za niego dziękuję:) Oczywiście pojawi się kolejna część! I postaram się żeby było to już niedługo. Przepraszam za takie opóźnienie ale ostatnio nie mam czasu na pisanie.
Usuń