Paweł uśmiechnął się do mnie porozumiewawczo, poczym wychodząc z gabinetu ukłonił się naszej nowej klientce. 60-letnia, siwa, niska kobieta wchodziła właśnie do mojego biura. Po uściśnięciu jej pomarszczonej dłoni, usiadłyśmy naprzeciwko siebie. Malinowska miała na sobie szarą garsonkę przyozdobioną diamentową broszką. Na jej nogach godnie prezentowały się ciemne buty od Chanel, a torebka aż krzyczała od nadmiaru pieniędzy jakie zostały na nią wydane.
- A więc, w czym mogę Pani pomóc? - Uśmiechnęłam się szeroko w myślach nastawiając się już na kolejne śledzenie jakiegoś faceta. Wyjaśnianie romansów było moim najmniej lubianym zajęciem. Nuda która towarzyszyła wielogodzinnym obserwacjom doskwierała mi bardziej z każdą kolejną sprawą. Jednak jest to bardzo dochodowe i najpowszechniejsze zlecenie. Więc za każdym razem gdy zaczynałam rzygać ( przeważnie w przenośni, ale po niektórych imprezach – dosłownie) takimi sprawami myślałam o pięknych butach albo drogiej biżuterii którą kupie po otrzymaniu zapłaty. Jak się jednak okazało, Pani Malinowska przyszła do mnie w zupełnie innej sprawie.
- Zostałam ostatnio okradziona. Ktoś włamał się do mojego domu, kiedy wraz z mężem byliśmy na wczasach w górach. Obraz, który został zabrany to cudne dzieło jednego z zapomnianych artystów renesansu włoskiego, Corrado Centamo. Znalazłam się w jego posiadaniu ponieważ jestem spadkobierczynią w prostej linii wieloletniej kochanki Corrado, którą przedstawia ten akt. Obraz nie był zbyt wartościowy, dlatego dziwi mnie, że akurat on z całej mojej kolekcji dzieł sztuki został skradziony. Ale nawet pomimo tego muszę go odzyskać. To niedopuszczalne żeby ktoś tak po prostu mógł włamać się do mojego domu i zabrać co mu się podoba. Przez ten incydent straciłam poważanie wśród moich przyjaciół. Rozumie więc pani czemu to takie ważne, prawda?
Oczywiście, że rozumiałam. Za dobrze znałam świat ludzi z wyższych sfer przez swoją prace. Ponieważ tylko zamożnych stać na wynajęcie dobrego detektywa, tacy ludzie byli moimi głównymi klientami. A że zapewniałam pełną dyskrecje, wiedziałam o największych „brudach” bogaczy z naszego miasta. Agencja którą założyłam z Pawłem przez 4 lata odnosiła coraz większe sukcesy, rozwijała się i zdobywała prestiż. Teraz byliśmy uznawani za jednych z najlepszych w tym fachu. Pewnie dlatego, że sprawy rozwiązywaliśmy szybko, „po cichu” i z pełną rzetelnością. Ale wracając do Malinowskiej, muszę przyznać, że ta sprawa od razu mnie zainteresowała, szczególnie, że nigdy nie słyszałam o Centamo.
- Jak najbardziej. I zrobię wszystko co w mojej mocy żeby odzyskać ten obraz. . Zakładam, że zgłosiła pani całą sprawę na policję?
- Tak, oczywiście. Jednak zbyli mnie po sporządzeniu raportu zasłaniając się cięciami w budżecie. Poza tym, tak między nami, nie za bardzo ufam policji. Wolę wynająć kogoś na własną rękę, przynajmniej mam pewność że pracuje dla mnie. Rozumie pani?
- Doskonalę panią rozumiem. – Posłałam jej spojrzenie miłego przestępcy, po czym kontynuowałam. – Będziemy musiała umówić się na spotkanie w pani domu. Chciałabym obejrzeć miejsce w którym wisiał obraz, prześledzić drogę włamywacza, może na coś mnie to naprowadzi. Kiedy doszło do włamania?
- Jakiś tydzień temu. Zgłosiłam je na policję w poniedziałek i kiedy tylko policja zawiodła zaczęłam szukać detektywa na własną rękę. Przyjaciółka poleciłam mi panią. - Miło mi słyszeć, że ciesze się takim zaufaniem. A więc pozostało tylko ustalić termin następnego spotkania.
Po wyjściu Malinowskiej udałam się po poradę do wujka Google. Obraz który został skradziony nosi tytuł „ Mia Rosa” - cóż za oryginalność. Przedstawiał dość szczupłą kobietę leżącą na wielkim łożu pokrytym czerwonym aksamitem. Za nią znajdowało się okno zasłonięte tym samym materiałem. Cały pokój był ciemny, można by powiedzieć – romantyczny. Kobieta uśmiechała się prezentując swoje ciało w pełnej okazałości. Jej ciemne włosy były delikatnie zmierzwione, pościel też była w nieładzie. Rozumiem dlaczego Corrado przedstawił swoją kochankę w taki sposób, ale nie wyobrażam sobie trzymania takiego portretu nad kominkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz