wtorek, 22 maja 2012

Galeria sztuki

Następnego dnia rano po wypiciu dużej dawki kofeiny zaczęłam szykować się do wyjścia. Wybierałam się do najlepszej galerii sztuki w mieście. Z doświadczenia wiem, że jej 45-letni właściciel, Robert Wysocki, ma słabość do kobiecych uroków. Dzięki temu w łatwy sposób mogę od niego wydobyć wszystkie potrzebne mi informacje. Wystarczy odpowiedni uśmiech i spojrzenie a facet je mi z ręki. Już słyszę głosy oburzonych feministek krzyczące, że to uwłacza kobiecej godności i że powinno się cenić ludzi za inteligencję, a nie wygląd. I nie mogę się z tym nie zgodzić jako singielka z własną firmą żyjąca w wielkim mieście. Ale to właśnie inteligencja daję mi przewagę nad facetami rodem z epoki kamienia łupanego. Skoro w krótkim czasie mogę dostać informacje,których żaden mężczyzna by nie zdobył, to czemu nie?

W mojej pracy, jak i zresztą w każdej innej, nie liczy się tylko wiedza. Najważniejsza jest umiejętność korzystania z zasobów. I to nie tylko z własnego mózgu czy Internetu, ale na przykład seksownego ciała czy wiedzy interpersonalnej.

Zawsze powtarzałam, że strój to 25% sukcesu. Chyba każda kobieta czuje się lepiej w małej czarnej niż dresie. Na tą okoliczność postanowiłam wybrać więc beżową,ołówkową spódnicę, białą, lekko prześwitującą koszulę i beżową marynarkę.Wbiłam się w czarne szpilki, a włosy upięłam w kok. Zerówki w czarnych oprawkach pomagały uwierzyć że znam się na rzeczy. Niby współczesne społeczeństwo stara się oddzielić od stereotypów, ale nadal ludzie w okularachsą uznawani za bardziej inteligentnych. Ciemno czerwona szminka na usta,torebka w dłoń i już byłam gotowa.

Jakieś 30 minut później przyglądałam się wielkiej,fioletowej mazi oprawionej w drewniane ramy. Najnowszy nabytek galerii był autorstwa ulubionego malarza Wysockiego, nie bez przyczyny znalazłam się więc właśnie w tym miejscu.

- Po raz kolejny dowodzi pani o swoim doskonałym guście. – niski mężczyzna na przywitanie pocałował mnie w rękę zerkając przy okazji na mój biust – Podobno chciała się pani ze mną widzieć?
- Owszem panie Robercie. Potrzebuję pańskiej porady w pewnej sprawie. Jestem pewna, że pan, ze swoim wykształceniem i umiejętnościami będzie idealny do udzielenia mi potrzebnych informacji. – Uśmiechnęłam się uroczo. Wbrew pozorom nie były to tylko puste komplementy. Wysocki skończył szkołę artystyczną z wyróżnieniem, współpracuje z największymi artystami z kraju i ze świata. Zbudował sobie opinię znawcy historii sztuki, a jego zamiłowanie do włoskich malarzy robiły z niego doskonałe źródło informacji.
- Dla pani zawszę chętnie służę pomocą. O co więc chodzi?
- Niedawno w moje ręce trafił cudowny obraz niejakiego Corrado Centamo zatytułowany „ Mia Rosa”. Słyszał pan coś na jego temat?
-Centamo, tak? Hmm, zdecydowanie kojarzę nazwisko. Wsławił się na malowaniu aktów swoich kochanek. A było ich wiele, proszę mi wierzyć. - zaśmiał się dając do zrozumienia, że i on ma się czym "pochwalić" w tej kwestii - Niestety jeśli potrzebuję pani więcej informacji, mogę jedynie poradzić pewną książkę, w której znajdzie pani potrzebne dane. Wiódł kontrowersyjne życie, więc na pewno zaciekawi panią jego historia.
- Zapewne. Ale liczyłam też na bardziej, powiedzmy, poufne informację. Jeśli wie pan o co mi chodzi. - ściszyłam głos i zrobiłam niewinną minkę
- Wiem. - odchrząknął teatralnie i również zaczął mówić szeptem - Ostatnio zrobiło się o nim głośno. Pojawił się na rynku, podobno oryginał. Został sprzedany za niebagatelną sumkę. Może to przypadkiem pani jest tajemniczym nabywcą?
- Pochlebia mi pan, ale nie. Dostałam w prezencie kopię tego dzieła. Wiadomo coś na temat sprzedającego?
- Haha, mówi pani jakby nie miała zielonego pojęcia o tym świecie. Na aukcję wystawił go dobrotliwy darczyńca. Ale jeśli bardzo interesuję panią ta transakcja, mogę spróbować się czegoś dowiedzieć.
- Byłabym dozgonnie wdzięczna.

Wysocki może i nie wygląda ale zna się też na czarnym rynku tego miasta. Jego galeria jest świetną przykrywką dla wielu nielegalnych działalności. Oficjalnie jest miejscem spotkań śmietanki artystycznej, ale każdy zainteresowany może tu bez problemu kupić oryginały bądź kopie obrazów największych malarzy świata. Robert jednak dobrze to ukrywał, po części dzięki wrodzonemu urokowi po części dzięki znajomościom w policji. Poznałam go jakieś 5 lat temu na otwarciu galerii. Od razu stwierdziłam, że wysoko postawiony mężczyzna z dużą wiedzą na temat sztuki może mi być przydatny w życiu. Szczególnie, że zaczynaliśmy już z Pawłem tworzyć naszą firmę. Wiedziałam, że najpierw potrzebujemy znajomości w mieście. Uwiedzenie Wysockiego nie było trudne. Wystarczyły skąpe spódniczki, mocna szminka i kilka przypadkowych dotknięć jego ramion czy klatki piersiowej a facet już był na każde moje skinienie. Od kiedy dowiedziałam się, że jest również szychą mającą duży wpływ na czarny rynek, jest dla mnie świetnym źródłem informacji.

Po kilkunastu minutach stałam już pod wielkim gmachem biblioteki miejskiej. Chciałam przejrzeć książkę, którą polecił mi Wysocki. Jednak zanim weszłam do tego paskudnego miejsca musiałam wziąć kilka głębokich oddechów. Nie chodzi o to, że nie lubię książek. Czytanie to świetna rozrywka, ale ja zawszę kupuję książki. Moja noga nie przekroczyła progu biblioteki od czasów szkoły, a już wtedy to miejsce wywoływało u mnie złe uczucia. Nie wiem czy to przez ten zapach, czy przez niezręczną ciszę która tam panuje, czy przez wścibskie bibliotekarki z którymi miałam do czynienia. W każdym bądź razie nienawidziłam bibliotek. Ale teraz, z perspektywy czasu, muszę przyznać, że pójście akurat do tej biblioteki, akurat w tym czasie to jedna z najwspanialszych rzeczy jakie przytrafiły mi się w życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz