Z szafki wyciągnęłam szarą teczkę i napisałam na niej czarnym markerem nazwisko nowej klientki. Na pierwszej stronie jak zwykle umieściłam dane personalne zleceniodawcy. Malinowska Anna, lat 60, zamieszkała na ul. Piastowskiej 15, wraz z mężem, Henrykiem, lat 55, właścicielem firmy produkującej wyroby z drewna, głównie meble. Ich majątek pochodzi częściowo z jego działalności a częściowo został odziedziczony przez Annę po rodzicach. Są małżeństwem od 32 lat.
Przedmiotem sprawy jest odnalezienie skradzionego obrazu.
Na tym etapie mam zasadniczo mało danych czy nawet hipotez. Za to dużo rzeczy do sprawdzenia.
Na spotkanie w domu Malinowskiej umówiłam się na jutrzejszy poranek. Muszę dokładnie obejrzeć miejsce po obrazie, nie zaszkodzi też przyjrzeć się mężulkowi.
Jednak na początku postanowiłam przejrzeć moje notatki o obrazie:
- Polubiłbyś tego Corrado - powiedziałam do Pawła który właśnie wszedł do mojego gabinetu, jak zwykle bez pukania - Był z niego niezły casanowa, nowy miesiąc, nowa panna. Najgłośniejszy romans miał z córką papieża.
- Od kiedy papież ma dzieci? - Paweł usadowił się w fotelu na przeciwko mojego biurka
- Jak widać od dawna. Wszystko wyszło na jaw, bo jakiś biskup przyłapał ich w kościele, na ołtarzu w dość jednoznacznej sytuacji.
- Rzeczywiście mógłbym go polubić. Ale skąd właściwie to wiadomo? Może to tylko plotki?
- Dziewczyna pisała pamiętnik, który po tym zamieszaniu papież ukrył w archiwum, ale parę lat temu robili tam remont, ktoś to znalazł i jakimś dziwnym trafem przekazał dziennikarzom. Były tam opisane dość ciekawe rzeczy, także o Corrado. I to całkiem sporo. Dziewczyna chyba była w nim zakochana, bo prawie cały pamiętnik jest o nim i ich spotkaniach. Opisuje jak to potajemnie chadzali na ich ulubioną leśną polanę i tak owocnie spędzali czas; jak to jej matka zakazała jej spotkań, ale ona to zlekceważyła dla Corrado. Jest też dużo o jej spotkaniach z ojcem, najczęściej w kościele, dzielili się wszystkim sekretami i takie tam pierdoły. Ale najlepsze jest to, że to właśnie ona jest na tym obrazie Malinowskiej!
- Żartujesz? Goła córka papieża wisiała u niej nad kominkiem? Nieźle, nieźle.
- Tak, też tego nie pojmuję. Corrado namalował ten obraz jako prezent dla tej Clementiny. Ale ponieważ ta nie mogła go trzymać w domu, a bogata nie była, sprzedała go , Corrado wpadł w szał, zerwał z nią, a ona wstąpiła do zakonu i do końca życia nie widziała się z żadnym mężczyzną.
- Całkiem poważna rozpacz. A co z tym obrazem?
- Był w rodzinie kupca przez wiele pokoleń, ale 110 lat temu babka Malinowskiej zaczęła się nim interesować. Odnalazła właściciela i wytoczyła mu proces sądowy, który o dziwo wygrała. Obraz powiesiła w domu, potem przekazała córce, ta swojej i tak nieślubne dziecko papieża wisiało u naszej klientki.
- Jakoś mnie nie dziwi że wygrała. Wszystkich da się przekupić. Ale czekaj, powiedziałaś że ta Clementina wstąpiła do zakonu, a Malinowska twierdzi że jest jej potomkiem. Jak to możliwe?
- To też całkiem ciekawe. Według aktów chrztu z Watykanu - jak ja uwielbiam że teraz wszystko jest w internecie - Clementina była matką jednego chłopca. Jako jego ojciec został wpisany niejaki Tobia Koll. Ten sam biskup Tobia który przyłapał baraszkującą parę na ołtarzu.
- Uhu, skomplikowana sprawa.
- I to jak! Ale znasz mnie, im coś bardziej skomplikowane tym bardziej mnie wciąga. W każdym bądź razie, chłopak został wychowany przez matkę Clementiny gdy ta wybrała zakon. Nie ma o nim żadnych danych aż do dnia jego ślubu. Miał 6 dzieci, więc Malinowska jest potomkinią jednego z nich.
- Dobrze że moja historia rodzinna nie jest tak zagmatwana. A co było dalej z Centamo? Dalej skakał z kwiatka na kwiatek i malował?
- Tak, aż do śmierci. Umarł w wieku 45 lat, namalował ok 80 obrazów, głównie aktów, ale było też kilka pejzaży i jeden portret biskupa. Zgadnij jak się nazywał?
- Pewnie Tobia Koll?
- Dokładnie. Cały czas ten sam Tobia.
- Powiedz że to nie był akt.
- Nie, przedstawia go na jakimś tronie w odświętnych szatach, pewnie był robiony na zamówienie. Ale mimo wszystko ten biskup to ciekawa postać. Za dużo go w tej historii. Zdecydowanie za dużo...
- Wracaj na ziemię Juli. Twoja praca nie polega rozwiązywaniu zagadek rodzinnych z przeszłości. Musisz znaleźć ten obraz. Który, jak mam nadzieję że o tym pamiętasz, został skradziony w XXI wieku.
- Wiem, wiem. Nie moja wina że mam fioła na punkcie takich historii. Ale Malinowska sama stwierdziła że to dziwne że akurat ten obraz został skradziony. Powiedziała mi że ma w domu dużo wartościowsze okazy. Złodziej miał pełny wachlarz obrazów, rzeźb czy złotych świeczników. A wybrał ten obraz. I tylko ten obraz. Nie ukradł nic więcej. Zadał sobie tyle trudu, złamał świetny system antywłamaniowy i zabrał tylko jeden, mało wartościowy obraz? Coś tu nie gra, to nie mogła być zwykła kradzież. I coś mi mówi że historia tego dzieła jest kluczem do rozwiązania tej zagadki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz