niedziela, 30 grudnia 2012

Edukacja

Karol przysiadł na półce z teczkami pod oknem a ja rozsiadłam się w moim fotelu.
- Skąd wiedziałeś gdzie pracuję?
- Nie tylko Ty umiesz sprawdzać ludzi. A poza tym masz stronę internetową. - A tak, racja... - Więc, znalazłaś pośrednika?
- Możliwe, ale nie potwierdzone.
- To znaczy?
- Śledziłam Papugę. Spotykał się z różnymi ludźmi, ale tylko jeden wydał mi się podejrzany.
- Raczej większość towarzyszy Papugi jest podejrzana.
- Ale ten był...szczególny. Moja intuicja mówi, że... - przerwał mi wybuchem śmiechu
- Intuicja? Boże, Ty naprawdę potrzebujesz mojej pomocy jeśli intuicja to Twoja głowa broń.
- Moja intuicja to lata doświadczenia i odpowiednie szkolenia. Więc zamknij się albo wybiję Ci te śliczne, białe ząbki.
- Coś Ty taka nerwowa dzisiaj?
- Miałam kiepski wieczór.
- Klienci skorzystali ale nie zapłacili? - i znowu ten durny uśmieszek. Posłałam mu groźne spojrzenia po którym on od razu spoważniał. - Co jest?
Podszedł bliżej biurka, chwycił za boki mojego fotela i ukucnął przede mną. Jego niebieskie oczy wbijały mnie w fotel. Boże, co za facet....
- O mało nie schrzaniłam dzisiaj akcji przez głupi błąd. Nie przewidziałam że szafka na statku może być zamknięta na klucz. Taki głupi błąd! Gdybym przez przypadek nie znalazła klucza, niczego bym się nie dowiedziała.
- Czekaj. Jaki statek? Jaka szafka?
- Ziemia Obiecana, łódź Papugi.
- Weszłaś na jego łódź? - przytaknęłam - Nieźle. Ale skoro nie miałaś klucza do szafki to nie mogłaś po prostu się włamać? - włamać? niby jak? popatrzyłam na niego zdziwiona
- Nie umiem się włamywać. - teraz on był w szoku
- To jak weszłaś na łódź? Chyba mi nie powiesz że żadne drzwi nie były na niej zamknięte.
- Były, ale nie byłam tam sama. - uniósł jedną brew pytająco więc kontynuowałam. Opowiedziałam mu cały dzisiejszy wieczór a kiedy skończyłam usiadł na podłodze przede mną i zagwizdał z podziwu.
- Nieźle.
- Wiem.
- Podła z Ciebie baba.
- Wiem.
- Ale jakim cudem nie umiesz się włamywać?
- Nie jest to umiejętność której uczą w szkole.
- A powinni. Jest to dużo bardziej przydatne niż całki. - wstał i wyjął z kieszeni mały portfelik z czarnej skóry. Podał mi rękę - Chodź, nauczę Cię. - Że co proszę? A on gdzie się tego nauczył? Ta propozycja wbiła mnie w fotel z szoku, ale on nieugięcie stał nade mną z wyciągniętą ręką i słodkim uśmiechem na twarzy. Chwyciłam więc jego dłoń i znowu przeszył mnie niesamowity dreszcz. Boże, to się nie może dziać! Wyszliśmy na klatkę schodową przed moim biurem bo tylko te drzwi są zamykane na klucz. On uklęknął a ja usiadłam na wycieraczce. Przekręcił klucz w zamku i otworzył swój tajemniczy pakunek. Wyjął z niego metalowy patyczek z dziwnie uformowanym końcem.
- Więc to jest tzw. pick.

Po godzinnym kursie, wielu nieudanych próbach i pomyłkach udało mi się włamać do własnego biura.
- Ha! Udało mi się!
- Brawo geniuszu zła. Ale żeby umieć otworzyć każdy zamek musisz mieć niezłą wprawę, więc dużo ćwiczeń przed Tobą.
- Nie ważne! Udało mi się. Nigdy czegoś takiego nie robiłam!
- Cieszysz się jak dziecko z nową zabawką.
- I tak się czuję. Dziękuję. - Zarzuciłam ręce na jego szyję i przytuliłam mocno. On objął mnie w tali i od jego dotyku dostałam gęsiej skórki. Tkwiliśmy w tej pozycji przez dłuższą chwilę, po czym Karol powoli odsunął się ode mnie wyraźnie zakłopotany. Ha! Kto by pomyślał że uda mi się wprawić go w taki stan. Tego pewnego siebie palanta. Cóż za piękny dzień!
- Ehm.... więc co właściwie znalazłaś na tej łodzi?
A tak, łódź....

Wróciliśmy więc do mojego gabinetu i usiedliśmy obok siebie w zielonych fotelach przed moim biurkiem.
- Więc znalazłam zeszyt z rozpisanymi kursami łodzi z ostatniego półrocza. Według danych od Rockiego obraz został dostarczony Papudze 20 maja tego roku. Następnego dnia według tej rozpiski statek wypłyną do Włoch. Ale w zleceniodawcach, oprócz Rockiego jest też niejaki Adam Szarewski. Co ciekawsze, pojawia się on ponownie, znowu z Rockim. Ale tym razem ładunek ma zostać zabrany z Włoch i dostarczony do Polski. Początek kursu jest rozpisany na 5 czerwca. Rocki pojawia się w tych zapiskach często, ale ten Szarewski tylko te 2 razy. Gdyby tego było mało, to ładunki od Rockiego zawsze są wożone osobno, ale inni zleceniodawcy zawsze dzielą swój kurs z kimś innym.
- Tak, wiem. Rocky zawsze nalegał na wyłączność w transporcie.
- To dlaczego jest połączony z Szarewskim?
- Dobre pytanie. Nie masz może jego zdjęć?
- Mam zdjęcia jakiegoś tuzina ludzi odwiedzających Papuge na statku, ale nie wiek kto jest kim.
- Pokarz mi je, może kogoś rozpoznam.
Podałam mu więc plik zdjęć które zaczął uważnie przeglądać. Kiedy dotarł do Pięknisia zatrzymał się:
- To on, Szarewski.
- Piękniś? Jesteś pewny?
- Jaki znowu piękniś?
- Nie wnikaj. Ale skąd wiesz że to on?
Sięgnął do kieszeni, wyciągnął pendriva i podłączył go do mojego komputera. Rozsiadł się na moim fotelu po drugiej stronie biurka a ja stanęłam za nim opierając się o oparcie.
- To on, prawda? - wskazał na zdjęcie Pięknisia na ekranie
- On, zdecydowanie. Ale co to za zdjęcie? I kim jest ten drugi facet?
- To Rocky. Śledziłem go w zeszłym tygodniu. A zaraz po tym spotkaniu, Rocky do mnie zadzwonił i powiedział że znowu widział się z tym zleceniodawcą od obrazu Mia Rossa. Wiem też, że 5 czerwca będzie zabierał z Włoch towar, a ten gostek zlecił mu zabranie stamtąd jakiejś paczki.
- Więc to na pewno jest Szarewski aka Piękniś. Nasz tajemniczy pośrednik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz