sobota, 29 grudnia 2012

Zagranie powalające na kolana

Mat szybko wytłumaczył zawiedzionemu koledze sytuację po czym wyszliśmy z baru. Wsiedliśmy w mój samochód i 15 min później byliśmy na Ziemi Obiecanej.
- Więc... ehm... - chłopak był ewidentnie zakłopotany.
- Może oprowadzisz mnie po łodzi? - rzuciłam mu na pomoc. Od razu rozochocił się. Najpierw opowiedział coś o pokładzie, potem zeszliśmy schodami w dół. Były tak kajuty sypialne, kuchnia, niżej ładownia. Wróciliśmy na górę, do mostku kapitańskiego. Była tam masa przycisków, wskaźników i innych rzeczy na których kompletnie się nie znam.
- Mmm, podoba mi się tu. - powiedziałam do Mata przysiadając na stołku. Chłopak stanął jak wryty i uśmiechnął się do mnie lekko. - Masz tu coś do picia?
- Yyy, nie. Ale mogę skoczyć do sklepu po drugiej stronie ulicy jeśli chcesz.
- Byłabym Ci dozgonnie wdzięczna. - Mat przytaknął i wybiegł na pokład. Jak tylko zszedł z łodzi zaczęłam swoje poszukiwania. Pod panelem sterowniczym znajdowały się szafki. Otworzyłam pierwszą z nich, potem kolejną i jeszcze jedną, szybko przeglądając zawartość. Niestety nie było tam nic co mnie interesowało. Chwyciłam więc za rączkę przy kolejnej szafce ale ta ani drgnęła. Zamknięta. Rozejrzałam się za kluczem, ale nigdzie go nie widziałam. Cholera! Ale chwila... Mat otwierał drzwi do mostku kluczem, który nadal wisi w zamku. Do breloczka były też przyczepione 3 inne klucze. Chwyciłam je i wróciłam do szafki. Dwa klucze były dość spore, jeden mniejszy, więc ten włożyłam do zamka. Działa! Głupi ma szczęście, nie ma co... Jak mogłam nie przewidzieć że szafki będą zamknięte? Otworzyłam drzwiczki i wyciągnęłam wielki zeszyt w twardej oprawie. Był to spis kursów statku. Bingo! Data, opis załadunku, cel podróży, dane zleceniodawcy. Zrobiłam zdjęcia kilku ostatnim stronom. Ułożyłam zeszyt dokładnie tak samo jak go zastałam, zrobiłam zdjęcie wnętrzu szafki i całemu pomieszczeniu. Zamknęłam drzwiczki, a kiedy wkładał klucz do zamka w drzwiach dostrzegłam Mata idącego pomostem w kierunku łodzi. Idealne zgranie w czasie. Razem z nim pojawił się odór alkoholu. Boże, co on wypił po drodze, denaturat? Cokolwiek by to nie było, na pewno dodało mu odwagi.  Szybkim krokiem doskoczył do mnie, chwycił za biodra i zaczął całować. Złapałam więc jego włosy i odciągnęłam jego usta od moich, po czym dość mocno kopnęłam kolanem w jego krocze. Chłopak zapiszczał z bólu i osunął się na podłogę.
- Sory, kobieta zmienną jest. - rzuciłam i czym prędzej opuściłam łódź zostawiając wijącego się z bólu Mata na pokładzie. Może zbyt mocno go uderzyłam? E tam, wytrzyma. Mam nadzieję... Wsiadłam do samochodu i udałam się do biura.

Zgrałam zdjęcia na komputer i zrobiłam sobie kawę. Kiedy miała rozsiąść się wygodnie w fotelu usłyszałam pukanie do drzwi. Zegar pokazywał 22:15 więc raczej nie był to nowy klient. Wyszłam na korytarz i otworzyłam drzwi.
W progu stał Karol. Zjechał mnie wzrokiem od czarnych szpilek po bujne loki i zagwizdał z podziwem:
-A Ty co? Podszywasz się pod prostytutkę? - powiedział z drwiącym uśmiechem, ale jego oczy aż nazbyt wyraźnie dawały do zrozumienia że podoba mu się mój widok
- Uważaj sobie. Dzisiaj już jeden facet wylądował przeze mnie na kolanach, mogę i Ciebie sprowadzić do tego poziomu.
- Na kolanach? Przed Tobą? Z miłą chęcią. - posłał mi zawadiacki uśmieszek i ruszył w stronę uchylonych drzwi mojego gabinetu. Czy on mówiła o... Nie... A może?
- Idziesz czy będziesz analizować moje słowa przez następną godzinę? - krzyknął już z mojego biura. Co za palant!

2 komentarze:

  1. Świetnie, tylko dlaczego tak krótko??????????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki bardzo i cieszę się że Ci się podoba. Rzeczywiście krótko ale jeszcze dziś pojawi się kolejną część:D

      Usuń