środa, 2 stycznia 2013

Długa rozmowa

Siedzieliśmy na podłodze w moim biurze oparci o szafkę z teczkami pod oknem i piliśmy kawę. Był środek nocy a my rozmawialiśmy w najlepsze.
- Jedna kwestia nadal mnie drażni. - powiedziałam - Dlaczego Szarewski zapłacił Rockiemu z góry? Przecież go nie zna, a mafiozom raczej nie należy ufać.
- Akurat Rocky jest słowny, ale masz rację. Coś tu nie gra. Nie znał go wcześniej, ale mógł sprawdzić jego reputacje.
- Mógł i pewnie to zrobił ale nigdy nie wiadomo czy plotki są prawdziwe.
- Może po prostu jest debilem?
- Nie sądzę, nie wygląda na takiego.
- Pozory często mylą.
- Właśnie widzę. - zjechałam do wzrokiem a on wybuchnął śmiechem
- Że niby ja? A co Cię zmyliło?
- Jakie to ma znaczenie dla sprawy obrazu?
- Czy Twoja intuicja - mówiąc to zrobił w powietrzu cudzysłów - się sprawdza.  
- Serio chcesz wiedzieć?
- Inaczej bym nie pytał. Biorę na siebie odpowiedzialność za to co usłyszę. - jak zwykle nie mogłam oprzeć się jego ciepłemu uśmiechowi.
- Uważałam Cię za palanta. Gbura i idiotę.
- Uhuh aż tak? - przytaknęłam
- Poznaliśmy się w dość kiepski sposób.
- Racja. Gbura rozumiem, ale idiotę? Przecież byłem w bibliotece.
- Ale miałeś koszulkę z małpą.
- No tak. - znowu zaczął się śmiać, a ja razem z nim. - Ale przynajmniej nie świeciłem biustem przed obcym mężczyzną. - uniósł jedną brew i przeciwległy kącik ust lekko uśmiechając się
- Że niby wziąłeś mnie za puszczalską?
- Można tak to ująć. - zdzieliłam go w ramię z całej siły, a on zaczął się bardziej śmiać
- Nie dziwię się.

Całą noc rozmawialiśmy, o wszystkim i o niczym, często o sprawie obrazu.
- O co chodzi z tym świecznikiem? - wskazał na moje notatki przy zdjęciu z domu Malinowskiej
- Jest złoty, lekki, drogocenny i widać to na pierwszy rzut oka. Stał bezpośrednio pod obrazem, ale nawet jeśli założyć że złodziej miał mało czasu i nie był zbyt silny, bez trudu i zastanowienia powinien ukraść ten świecznik. Ale tego nie zrobił. Dlaczego?
- Bo ktoś mu zapłacił żeby tego nie robił?
- Taka jest moja teoria. Albo że ktoś chciał zostawić wiadomość rodzinie.
- Niby jaką?
- Tego właśnie nie wiem, dlatego raczej skłaniam się do pierwszej teorii.
- Niestety muszę przyznać że dobrze kombinujesz.
- Czemu niestety?
- A co to? - wskazał na kolejne zdjęcie
- Miejsce w którym wisiał obraz.


- Gdzie nauczyłeś się włamywać? - Karol spoważniał i napiął mięśnie, jakby zdenerwowało go to pytanie
- A jakie to ma znaczenie?
- Po prostu jestem ciekawa.
- To nie bądź.
- Ale...
- Proszę.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę Cię okłamywać.
- To nie okłamuj tylko powiedz prawdę. - wbił wzrok w podłogę, a po chwili przeniósł go na mnie. Nadal siedzieliśmy na podłodze w moim biurze pijąc kolejną kawę. Karol zaczął wybijać palcami jakiś rytm na kubku. - Dlaczego nie chcesz mi tego powiedzieć?
- Bo byś mnie stąd wyrzuciła.
- A zamierzasz mnie zabić? - lekko się uśmiechnął, ale nadal widać było że temat jest dla niego ciężki. Ciekawe dlaczego? Co on ukrywa?
- Nie, nie zamierzam.
- To Cię nie wyrzucę.
- Tylko za to wyrzucasz ludzi z życia?
- I za kłamstwa.
- Sama kłamiesz jak najęta. To chyba lekka hipokryzja?
- Lekka? - i znowu ciepły uśmiech pojawił się na jego twarzy, więc lepiej zarzucę ten temat. Przynajmniej na razie.


- Ciekaw mnie dlaczego obraz został wywieziony do Włoch. - Karol po chwili zamyślenie wznowił rozmowę
- Bo tam był kupiec?
- Zapewne. Ale Corrado nie malował wartościowych dzieł. Po co dla tak mało znanego dzieła zadawać sobie tyle trudu? Kradzież, sprzedaż przez pośrednika w Polsce, przemyt przez granicę. Cholernie dużo roboty jak na coś takiego.
- Racja. Może kupiec jest po prostu jego fanem?
- Może. A może ma to coś wspólnego z historią obrazu?
- Też tak myślisz? - przytaknął - A już myślałam że zwariowałam. Paweł, mój wspólnik, wyśmiał mnie za takie teorie spiskowe.
- Widać, że myśli zbyt szablonowo. Jak większość ludzi. Może ten biskup, a raczej jego potomkowie chcieli go odzyskać?
- Tobia Koll? Nigdy nie był w jego posiadaniu. Czemu miałby go kiedykolwiek chcieć? Nagi portret córki jego przełożonego?
- Może nie była to tylko córka przełożonego. Może mieli romans?
- Sądzisz że ta biedna dziewczyna spała z połową Watykanu?
- Kto wie. Wszystko jest możliwe. Szczególnie że to biskup został wpisany jako ojciec jej dziecka, a nie Corrado. Może to po prostu było jego dziecko?
- Możliwe. Ale jeśli tak, to dlaczego nie było o nim żadnej wzmianki w jej pamiętniku?
- Bo to ukrywała. Wysoko postawiony duchowny mający dziecko z córką papieża? Raczej nikt nie chciał żeby ujrzało to światło dzienne.
- Ale o spotkaniach z ojcem pisała, więc czemu z biskupem nie?
- Może pisała, ale np w innym pamiętniku? Kto powiedział że miała tylko ten z archiwum?
- Dobra, nawet jeśli założymy że to było dziecko Tobii, to czemu jego potomkowie chcieliby odzyskać ten obraz?
- Bo i bohaterka tego aktu należy do ich rodziny.
- Czyli zakładasz że Malinowska i Koll są spokrewnieni? Że są to potyczki wewnątrz-rodzinne?
- Kto wie? Ale coś musi być w tej historii. Z tego co mi wiadomo Corrado nie cieszy się dużym uznaniem w żadnym środowisku, a jeśli ktoś zadaje sobie tyle trudu, żeby zdobyć obraz, musi mieć jakiś motyw.

2 komentarze:

  1. Czekam na kolejną część...
    Twoje opowiadanie mnie wciągnęło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz ciekawie.
    Kiedy kolejna część?!

    OdpowiedzUsuń