Stałam więc chwilę przed głównym wejściem i próbowałam wejść do środka. Nagle jakiś mężczyzna wpadł na mnie dzikim pędem o mało nie przewracając na ziemię.
- Hej ty! Palancie! - krzyknęłam za nim, gdyż nawet się nie zatrzymał po zderzeniu ze mną. Około 28 letni chłopak w różowej koszulce z nadrukowaną małpą zatrzymał się gwałtownie i obrócił na pięcie w moją stronę:
- Że niby ja? - wskazał na siebie palcem z wyrazem zdziwienia na twarzy
- Zareagowałeś na "palancie", więc, tak, ty! Może byś bardziej uważał jak chodzisz co?! Albo przynajmniej przeprosił jeśli nie możesz nic zrobić ze swoją ułomnością!
- Oh przepraszam. - powiedział ze zbyt oczywistym sarkazmem - Nie zauważyłem cię. Naprawdę jest mi bardzo, ale to bardzo przykro. - podśmiewając się do siebie wszedł do biblioteki.
Co za palant! Jak ja nie lubię takich ludzi! Właśnie znalazłam kolejny powód dla którego warto unikać bibliotek.
Kiedy w końcu weszłam do środka i znalazłam odpowiedni dział zaczęłam poszukiwania. Przeglądałam półki, czytając tytuły kolejnych książek. Kiedy jednak bez owocnie przeszukałam cały regał, postanowiłam udać się po pomoc do bibliotekarki.
- Mamy tą książkę. Według moich danych powinna być na półce.
- Ale jej tam nie ma, więc może ma pani złe dane?
- W takim razie zapewne ktoś ją właśnie czyta, będzie musiała pani przyjść później.
Ani mi się śniło. Odeszłam do biurka bibliotekarki i wyruszyłam na łowy. Plan był prosty - znaleźć książkę. Skoro nikt jej nie wypożyczył, zapewne ma ją jedna z osób siedząc przy stołach w czytelni. Na moje szczęście o tej porze dnia było tam zaledwie 8 osób. Szybko wypatrzyłam moją ofiarę. Na moje nieszczęście potrzebna mi książka była akurat w złych rękach. Znad jej kartek szczerzyła się do mnie małpa. Ta sama małpa której właściciel potrącił mnie przed wejściem. Ja to mam szczęście! Czemu akurat ten palant musiał czytać moją książkę!? No cóż, trudno. Radziłam sobie z gorszymi przypadkami. Zebrałam się w sobie, poprawiłam włosy i kołysząc biodrami ruszyłam do jego stolika. Fakt, że jakieś 15 minut temu nazwałam go palantem trochę komplikował sprawę...
- Przepraszam - powiedziała słodkim głosem opierając się o stolik i pochylając w jego kierunku - Chciałam cię przeprosić za ten incydent przed wejściem. Chyba trochę mnie poniosło. - zaśmiałam się jak idiotka, słodka oczywiście. Chłopak dopiero teraz podniósł wzrok znad książki i dokładnie mnie zlustrował - Zastanawiałam się, czy nie chciałbyś mi pomóc? Zauważyłam, że czytasz książkę, która jest mi niezmiernie potrzebna. A do tego bardzo się śpieszę i chciałabym ją tylko szybko przejrzeć.
- I co ja mam do tego? Przykro mi, ale masz pecha. Popraw bluzkę bo takie idiotyczne sztuczki na mnie nie działają. A teraz wybacz, ale chciałbym wrócić do lektury.
Co za palant! Jakim cudem nie chciał mi pomóc?! Przecież...przecież to zawsze działa! Słodka, bezbronna idiotka wywołuje u facetów potrzebę zaopiekowania się nią. Przecież...Zrobiłam wszystko jak należy.
- Halo! Jest tam kto? Może nie wyraziłem się dosyć jasno - idź stąd.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nadal stoją nad nim stoję! Jego niski głos wyrwał mnie z zamyślenia, jednak nadal byłam ogłupiona. Z dość dziwną miną łączącą zamyślenie z zakłopotaniem oddaliłam się od niego i usiadłam przy innym stole, na drugim końcu sali. Jakim cudem mój urok nie zadziałał? Dlaczego nie oddał mi książki? I dlaczego mnie spławił!? To się nigdy wcześniej nie zdarzało. To się nigdy... Nie, nie mogę na to pozwolić! Nie mogę pozwolić, żeby jakiś przypadkowy palant zniszczył moją doskonałą statystykę. Musiałam jakoś zabrać mu tą książkę. Tylko jak?
Przez kilkanaście następnych minut wypatrywałam się w mój cel i próbowałam wymyślić co zrobić. I właśnie wtedy palant odszedł od stolika... Poszedł skserować jakąś inną książkę. Od razu wiedziałam co robić. Po prostu podeszłam do jego stolika i zabrałam potrzebną mi rzecz. Kto by pomyślał że będzie to takie proste?
Zabrałam się za kartkowanie książki i kiedy już znalazłam odpowiedni dział w którym opisany był Centamo, małpi palant wrócił do swojego stolika. Poszukiwania książki wokół jego stanowiska nie powiodły się, zaczął więc rozglądać się po sali. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnęłam się i pomachałam mu książką. Możecie uważać za dziwne, że po prostu nie wypożyczyłam książki pod jego nieobecność, ale...Ja po prostu lubię konfrontacje. I bardzo ciekawiła mnie reakcja tego palanta. Wściekły ruszył w moją stronę.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - stanął nade mną i zaczął krzyczeć - Oddawaj mi książkę! Jakim prawem mi ją zabrałaś kretynko!
- Ciszej, jesteśmy w bibliotece. - powiedziałam spokojnie
- Będę głośno kiedy mi się podoba! Dlaczego zabrałaś mi książkę?! Uważasz że to w porządku?! Biedna księżniczka nie mogła poczekać 5 minut, bo zawsze dostaje to o co poprosi?! Oddawaj mi to! - próbował zabrać mi książkę, ale schowałam ją za plecami, całkowicie blokując dostęp do niej
- Uspokój się. Skoro twierdzisz że ja mogłabym poczekać, to równie dobrze i ty możesz. A poza tym nie pozwolę żeby jakiś przypadkowy palant mnie obrażał. Zaraz skończę i oddam Ci książkę. A teraz się uspokój bo robisz niepotrzebną scenę. Nie chcesz chyba żeby cię stąd wyrzucili, prawda?
Chłopak rozejrzał się po sali i chyba dopiero teraz dostrzegł, że wszyscy ludzie nas obserwują. Bibliotekarka rozmawiała z ochroniarzem który po chwili ruszył w naszym kierunku. Palantowi wyraźnie przeszła złość na mnie.
- Witam, co się tutaj dzieje? Czy ten pan pani przeszkadza? - zapytał ochroniarz większy od palanta o głowę i szerszy ze dwa razy.
- Ja tylko... - zaczął się bronić, ale mu przerwałam
- Nie, wszystko jest w porządku. To mój przyjaciel. Jesteśmy socjologami i właśnie przeprowadzamy badania na temat reakcji ludzi w różnych stresowych sytuacjach. Sprawdzamy jak powszechne jest zjawisko tak zwanej "znieczulicy". I muszę panu przyznać że świetnie pan wypadł. Wielu ludzi nie zareagowało by na taką sytuację. Jest pan naprawdę dobrym człowiekiem, powinien pan być dumy. To oczywiście było ustawione, ale skoro teraz pan zareagował, to na pewno kiedyś na prawdę uratuję pan życie jakiejś osobie w potrzebie. - zakończyłam swój wywód uśmiechem, na twarzy ochroniarza zaskoczenie ustąpiło miejsce dumie, jeszcze bardziej się "na pompował" i odszedł w stronę bibliotekarki.
Palant po chwili osłupienia opadł na krzesło obok mnie.
- Dziękuję, chyba.... Co to właściwie było? I dlaczego mi pomogłaś? Patrzył na mnie wyraźnie zdziwiony całą tą sytuacją, dopiero teraz zauważyłam że ma piękne, ciemnoniebieski oczy, a spod rękawa koszulki wystaje kawałek czarnego tatuażu.
- Proszę bardzo. Widać było że nie przegadasz tego ochroniarza a fizycznie miałbyś jeszcze mniejsze szanse. - pozwoliłam sobie na zlustrowanie go od góry do dołu, nadało to obraźliwego wyrazu mojej wypowiedzi i przy okazji mogła dokładnie go obejrzeć. Muszę przyznać że wyglądał całkiem....Dość! Muszę się opanować! Toż to palant, nie może mi się podobać.
- Nie przeczę, ale dlaczego mi pomogłaś skoro byłem dla ciebie chamski? Zauważyłem że też nie należysz do miłych osób.
- Też? Czyli właśnie się przyznałeś że z natury jesteś podły.
- Owszem. Ty za to nie zaprzeczyłaś temu oskarżeniu. Mogę też z pewnością powiedzieć że dobry z ciebie kłamca.
- Nie wielu ludzi łączy słowo kłamca z pozytywnymi określeniami. - co się dzieje? czy ja właśnie prowadzę inteligentną rozmową z palantem w koszulce z małpą? Przed chwilą miałam ochotę zmieszać go z błotem a teraz nie mogę oderwać od niego wzorku ani skupić myśli na czymś innym.
- Owszem, ale ja nie jestem fanem stereotypów.
- Właśnie wiedzę. - wskazałam na jego koszulkę - nie wielu heteryków założyło by coś takiego.
- Skąd pewność że jestem hetero?
- Gapisz się na mój biust.
W tym momencie oboje zaczęliśmy się śmiać. Jakimś dziwnym sposobem z palanta stał się inteligentem. A mnie zawszę ciągnęło do inteligentnych ludzi, może dlatego że tak mało jest nas na tym świecie...
- Jestem Karol. - wyciągnął do mnie rękę
- Julia. - uścisnęłam jego dłoń i poczułam że ma przyśpieszone tętno, stara sztuczka a jak łatwo można dzięki temu określić emocje drugiej osoby. Mimikę można kontrolować, ale przyśpieszony puls zawsze zdradzi poddenerwowanie albo podniecenie właściciela.
Właśnie potrzebowałam napisać opowiadanie kryminalne na polski, więc "wygoogle'owałam" sobie "jak napisać dobre opowiadanie kryminalne". Zgadnij, na co się natknęłam? Na Twojego bloga oczywiście. Muszę przyznać, że bardzo zainteresowałaś mnie swoim opowiadaniem. Na 100% wrócę na Twojego bloga i przeczytam więcej. Jesteś niesamowita! Tak niewyobrażalnie wspaniale ujęłaś całą historię. I jest ona taka prawdziwa. Przeżycia wewnętrzne głównej bohaterki są nie do opisania, nawet w takiej niby 'banalnej' sytuacji. Mam nadzieję, że dużo ludzi wpadnie na Twojego bloga, tak jak ja, ponieważ naprawdę ma wartość. Cóż mogę Ci jeszcze powiedzieć... Po prostu nie przestawaj pisać!! I jeszcze niewiarygodne jest to, że to opowiadanie jest z 2012 roku. Ciekawi mnie, jak teraz piszesz, skoro wtedy był to już geniusz. :D
OdpowiedzUsuń